PREMIERA

2008.03.22

CANAL+ PREMIUM

CZŁOWIEK ROKU

Man of the Year

USA, 2006

reżyseria:

obsada: , , , ,

Obsada filmu

gatunek: komediodramat

czas trwania: 110 min

Ocena filmu

0.00

Opis

Tom Dobbs (Robin Williams), popularny komik telewizyjny, zawdzięcza karierę bezkompromisowemu wyszydzaniu władzy i uszczypliwym uwagom pod adresem tuzów amerykańskiej polityki. Zbliżające się wybory zachęcają go do happeningu, który mógłby zrobić duże zamieszanie. Postanawia bowiem sam stanąć do walki o prezydencki fotel.

Wspiera go jego mentor i menadżer Jack Menken (Christopher Walken) oraz przyjaciel i autor jego gagów Eddie Langston (Lewis Black). Dobbs ogłasza swój program, który jest muzyką dla uszu wszystkich zmęczonych panującym bałaganem. Nawołuje o ochronę środowiska, zmiany w edukacji i walkę z korupcją. W końcu po debacie telewizyjnej, w której miażdży dwóch kontrkandydatów wygrywa wybory. Nie wie, że ten rewelacyjny wynik jest spowodowany błędem maszyny liczącej głosy. Odkrywa to natomiast Eleanor Green (Laura Linney), specjalistka od tego typu urządzeń. Kobieta orientuje się, że pomyłka nie jest przypadkowa, a stoi za nią korporacja, dla której pracuje. Mimo wszystko postanawia poinformować o wszystkim Dobbsa. Ma jej w tym przeszkodzić wysłany przez pracodawców prawnik Alan Stewart (Jeff Goldblum).

BARRY LEVINSON, laureat Oscara za "Rain Mana", nie po raz pierwszy bierze pod lupę świat polityki. Z większą powagą zajmował się nim w znakomitym dramacie "Good Morning, Vietnam" (1987) z doskonałą rolą Robina Williamsa, a bardziej zjadliwie komentował w satyrze "Fakty i akty" z 1997 roku. Bezpośrednim impulsem do nakręcenia "Człowieka roku" był skandal, który wybuchł w 2004 roku, kiedy popsuta maszyna do liczenia głosów wywołała impas w wyborach. Wówczas o fotel głowy państwa ubiegał się niezależny kandydat Ralf Nader, a błąd urządzenia niektórzy interpretowali jako dzieło hakera działającego na czyjeś polecenie. Levinson poszedł krok dalej. Wprowadził do gry popularnego komika, który w filmie symbolizuje coraz większe angażowanie się ludzi show-biznesu w kampanie polityczne. Nie od razu jednak przyszedł mu do głowy Robin Williams, laureat Oscara za "Buntownika z wyboru" i sześciu Złotych Globów (m.in. za "Good Mornig, Vietnam" i "Fisher King"). "Początkowo brałem pod uwagę kogoś podobnego do Ralpha Nadera, potem prowadzącego wieczorny talk show Jona Stewarta" - przyznawał Levinson. Kiedy jednak zrozumiał, że jego Tomem Dobbsem musi być Robin Williams, scenariusz szybko ułożył się w spójną całość. "Robin wie o wszystkim, co dzieje się na świecie. Umie łączyć w sobie humor, błyskotliwość i powagę. Do tego często wykorzystuje swój talent komiczny w celach społecznych, jak w akcji Comic Relief, która jest jednym z głównych źródeł wsparcia dla amerykańskich bezdomnych" - mówił Levinson. Przeciwwagą dla postaci Dobbsa miał być jego menadżer, którego zagrał Chrisopher Walken, laureat Oscara za "Łowcę jeleni". Walken przyznawał, że znalazł sporo podobieństw między sobą a Jackiem Menkenem, którego grał. "Obaj wierzymy na przykład, że na komedii można nieźle zarobić" - śmiał się aktor. Levinson od początku chciał, żeby rolę Eleanor Green zagrała Laura Linney, trzykrotnie nominowana do Oscara i Złotego Globu (m.in. za "Kinseya"), laureatka 2 statuetek Emmy za serial "Fraser" i telewizyjny film "Wild Iris". "Jest jednocześnie poważna i dowcipna. Potrafi rozbawić widza bez szarżowania. Byłem pewien, że potrafi zagrać nie tylko ofiarę, ale też kogoś, z kim trzeba się liczyć" - chwalił aktorkę reżyser.

WASZE OPINIE

Bartolomeusz

Rozczarowanie, i to tym gorsze, że czekałem na ten film jak na żaden inny. Po pierwsze, w ogóle mnie ta komedia nie rozśmieszyła, a chyba na tym polegają komedie- by bawić. Po drugie, wybór Williams'a ( sam nie wierzę, że to piszę) jest nietrafiony. Komik, a za takiego go uważałem dotychczas, powinnien robić wszystko, żeby pojawił się uśmiech na twarzay. U mnie nie pojawił się ani razu. W zasadzie obejrzałem tą produkcję tylko ze względu na Laurę Linney, którą uważam za jedną z najlepszych aktorek. Szkoda zmarnowanego potencjału.

tufta

W USA raczej prawie napewno żaden kandydant niezalezny nie ma szans zostać prezydentem a tymbardziej komik A juz na pewno by sie nie przyznal że wygral wybory przez bład komputera Gdyby to dzialo sie w Polsce to jeszcze ale w USA

villemo

Były może dwa momenty, kiedy bohaterowie śmiali się do łez, a nie bardzo było z czego (nie wiem, czy to wina tłumaczenia, czy aluzji, której my nie chwytamy, czy może innego poczucia humoru).
Ale to drobiazg - ogólnie film dobry, z klimatem, jaki lubię ( bo np. niektórych filmy o polityce i jej kulisach irytują... za bardzo czują, że to, co wygląda na demaskowanie brudnych gierek jest tylko kolejna tendencyjną gierką... i dla tych osób to chyba nie będzie film, jakiego by oczekiwali).
Jak na razie jedna z przyjemniejszych propozycji marca.
CZŁOWIEK ROKU
reżyseria:
USA, 2006
Tom Dobbs (Robin Williams), popularny komik telewizyjny, zawdzięcza karierę bezkompromisowemu wyszydzaniu władzy i uszczypliwym uwagom pod adresem tuzów amerykańskiej polityki. Zbliżające się wybory zachęcają go do happeningu, który mógłby zrobić duże zamieszanie. Postanawia bowiem sam stanąć do walki o prezydencki fotel.
komediodramat
CZŁOWIEK ROKU
4,0 5 1 22