PREMIERA

2012.03.16

CANAL+ PREMIUM

Gunnar szuka Boga

Gunnar Goes God

Norwegia, 2010

reżyseria:

gatunek:

czas trwania: 86 min

Ocena filmu

0.00

Opis

Gunnar Hall Jensen jest reżyserem, autorem filmów telewizyjnych i laureatem Gullruten Award - norweskiego odpowiednika nagrody Emmy. Ma rodzinę, dom z ogródkiem, samochód i dobry sprzęt RTV. Pozornie niczego mu w życiu nie brakuje, a jednak przeżywa kryzys. Aby stawić mu czoła, skandynawski mieszczanin udaje się do Egiptu, by odnaleźć tam Boga.

Towarzyszy mu trzyosobowa ekipa: operator, montażysta i producentka Elin Sander, która - podobnie jak Jensen - znalazła się na życiowym zakręcie. "Zanim zaczęliśmy kręcić ten film, przeszłam załamanie nerwowe. Byłam pracoholiczką, która nie miała czasu na myślenie" - przyznawała. "Permanentny brak czasu i odpoczynku zakończył się tragicznie: ciężką depresją, z której musiałam się leczyć".

Egipski klasztor miał stać się dla wypalonych ludzi Zachodu miejscem duchowej odnowy. Pielgrzymka stanowiła próbę wniesienia odrobiny metafizyki do ich prozaicznego życia, a powstający w jej trakcie film udokumentował poszukiwania boga jako oryginalne antidotum na brak poczucia sensu istnienia, emocjonalną pustkę, wypalenie i stres.

"Poświęcanie się wyłącznie byciu "tu i teraz" czyni mnie martwym za życia" - przekonywał Jensen. W ciszy i skupieniu panującym w klasztorze miało dokonać się jego duchowe przebudzenie. "Bóg jest we mnie - żyje ze mną i ze mną umiera. Muszę go w sobie pielęgnować, a wówczas przetrwa". Bogatszy o takie wnioski Gunnar wrócił do domu w Bergen, aby tam połączyć styl życia mnicha ze zwyczajami norweskiej klasy średniej.

"To szczery film o dużej sile wyrazu, opowiadający o konfrontacji człowieka z duchowością i metafizyką" - pisał recenzent magazynu Sornett. "Można go polecić każdemu, kto szuka inspiracji, w jaki sposób zorganizować własne życie. Bez względu na to, czy ktoś jest religijny, czy nie, ten film usatysfakcjonuje wszystkich".


CZYTAJ BLOG PLANETE+

WASZE OPINIE

Jamal

Film mi się podobał, chociaż dostrzegłem to samo co Blue-Grey, że pierwsza połówka filmu była znacznie lepsza niz druga. Przede wszystkim brawa za poruszenie bardzo waznego tematu. Wprawdzie nic odkrywczego to nie było a zamoznośc Norwegów jest wieksza niż nasza, to nawet przez pryzmat swojego domu wiele z tych poruszanych spraw rozumiemy. Ba, nawet dostrzegamy u siebie. Reżyser szczególnie na początku filmu bardzo celnie trafiał w nas samych a to co ogladalismy było lustrem naszego zycia. Do tego słyszelismy bardzo trafne i ciekawe komentarze. Póżniej było juz nieco gorzej, choć i tak nieźle. Przede wszystkim rezyser wyszedł z błędnego moim zdaniem założenia, że z marszu mozna porzucić konsumpcyjne zycie i zamknąc się w murach klasztoru. Trzeba mieć bowiem wewnętrzna potrzebę (przekonanie) i wiarę a nie robić to z potrzeby uspokojenia swojego życia. Życie zakonne to nie jest też wyjscie z sytuacji. Na to moga sobie pozwolić nieliczni, bo zastanówmy się co by sie stało gdyby wszyscy przemienili się w zakonników ? Czyż nie byłaby to powolna agonia świata ? Recepty na zatracenie sensu zycia przez wspólczesnego człowieka nalezy raczej szukać w zmianie społecznej, naszego stylu zycia, o ile dotyczyoby to ogólu bo jednostka będzie tylko uderzać głową w mur. Nasze życie ma jednak skłonnośc do aktywności, do zycia. Często tak mam, że gdy dowiaduje sie o smierci kogoś bliskiego, kogo znałem to na moment się zatrzymuję i zastanawiam sie nad sensem mojej gonitwy skoro i tak zakończy sie wszystko jak u Kowalskiego czy Nowaka. Tylko za chwilę znów musze zasuwać w pracy, wykonywac rózne sprawy zwiazane z wychowaniem dzieci, utrzymaniem domu. Nie mogę tego porzucić bo mi wewnętrznie źle. Nie mogę powiedziec szefowi zeby zwolnił bo od razu powie, że może zwolnić ale mnie. W tej formie pomysł Gunnara to utopia. Film jednak warto obejrzeć

Blue-Grey

[quote rass napisał 18.03.2012 08:48]
film w tej formule jest nieprawdziwy od urodzenia pomysłu. Wolność sfery duchowej można rozpatrywać tylko wtedy gdy jest naturalna, a nie na sprzedaż.
Ten film miał być na sprzedaż...
[/quote]
Nie wiem, czy miał być na sprzedaż, czy nie, ale np. polscy przeciętni emeryci zapewne raczej nie łapią jego dramaturgii i pewnie niektórzy woleliby nawet mieć taką norweską depresję... [;-)] A jeśli i miał być na sprzedaż, to nadal nie uważam, żeby pokazywał fałszywy obraz duchowości skandynawskiej klasy średniej.

rass

film w tej formule jest nieprawdziwy od urodzenia pomysłu. Wolność sfery duchowej można rozpatrywać tylko wtedy gdy jest naturalna, a nie na sprzedaż.
Ten film miał być na sprzedaż...
Gunnar szuka Boga
reżyseria:
Norwegia, 2010
Gunnar Hall Jensen jest reżyserem, autorem filmów telewizyjnych i laureatem Gullruten Award - norweskiego odpowiednika nagrody Emmy. Ma rodzinę, dom z ogródkiem, samochód i dobry sprzęt RTV. Pozornie niczego mu w życiu nie brakuje, a jednak przeżywa kryzys. Aby stawić mu czoła, skandynawski mieszczanin udaje się do Egiptu, by odnaleźć tam Boga.
Gunnar szuka Boga
4,2 5 1 13