PREMIERA

2009.04.28

CANAL+ PREMIUM

IMPORT/EXPORT

Austria/Francja/Niemcy, 2007

reżyseria:

obsada: , , ,

gatunek: dramat

czas trwania: 136 min

Ocena filmu

0.00

Opis

Kolejny po "Upałach" obraz odczłowieczonego świata według Ulricha Seidla, oryginalnego ucznia Michaela Hanekego - zderzenie ukraińskiej biedy z austriacką bezdusznością.

Olga (Ekateryna Rak) codziennie bladym świtem wychodzi z brzydkiego, pozbawionego prądu mrówkowca żeby - przedzierając się przez śnieżne zaspy, fabryczne śmietniki i kolejowe tory - dotrzeć do szpitala, w którym pracuje. Jest pielęgniarką, mieszka na Ukrainie, mieszkanie dzieli z matką i kilkuletnią córką. Kiedy po raz kolejny odbiera śmiesznie małą pensję, coś w niej pęka. Zaczyna starać się o wyjazd na zachód, przez chwilę próbuje sił w internetowym peep-show, gdzie na polecenie mężczyzn z innej półkuli wypina pośladki do kamery. Wreszcie udaje jej się wyjechać do Austrii, gdzie najpierw sprząta w jednym z mieszczańskich domów z równo przyciętym trawnikiem, a później zostaje salową w hospicjum. Pozujący na macho Paul (Paul Hofmann) mieszka na robotniczym austriackim osiedlu. Należy do tej części społeczeństwa, której się nie powiodło. Poniża go ojczym, upokarza pracodawca, wreszcie - rzuca dziewczyna. Zdesperowany, wraz z ojczymem Michaelem (Michael Thomas) rusza na wschód, żeby sprzedawać tam automaty do gry, które w "lepszym", austriackim świecie zostały wycofane z użytku. W betonowym, gigantycznym bloku - podobnym do tego, w którym mieszka Olga - sprowokowany przez Michaela przechodzi próbę odwagi (trafia do meliny gangu handlującego kobietami). W motelu jest milczącym świadkiem seksualnych zabaw ojczyma z prostytutką. Kiedy z zamkniętymi oczami, nieobecny tańczy samotnie w barze, wydaje się, że na chwilę wymknął się temu zepsuciu świata, które na wschodzie i zachodzie może być takie samo.

O ULRICHU SEIDLU mówi się czasem, że to najbłyskotliwszy uczeń Michaela Hanekego i genialnego austriackiego dramaturga Thomasa Bernharda. I Bernhard i Haneke w swoim ojczystym kraju nazywani bywają Nestbeschmutzer - czyli "kalający własne gniazdo" (ostatnią wolą Bernharda był zresztą zakaz wystawiania jego sztuk na terenie Austrii). Podobna etykietkę Austriacy przyczepiają Seidlowi, który w swoim bezkompromisowym kinie demaskuje narodowy cynizm, pustkę, nieautentyczność i okrucieństwo. Pracodawczyni Olgi zwalnia ją, kiedy widzi, że za bardzo do "Ukrainki" przywiązały się jej dzieci ("mogę cię zatrudnić i mogę cię zwolnić, kiedy chcę - tak właśnie jest w tym kraju"). Pielęgniarka w szpitalu z zazdrości zabrania jej dotykać chorych - bo jest tam tylko sprzątaczką. Jeśli w tym świecie może nawiązać się jakaś bliskość, to tylko ze strony dzieci i starców - tych, którzy są jeszcze lub już poza systemem.

Pokazywany w konkursie głównym w Cannes "Import/Export" powstawał w ekstremalnych warunkach. Na Ukrainie ekipa pracowała przy trzydziestostopniowym mrozie, w Austrii - wśród umierających w hospicjum. "Ekstremalne warunki rzadko kiedy mnie odstraszają. Uważam, ze głębokie i wstrząsające sceny mogą powstać tylko w odpowiednich dla nich warunkach, choćby te były wyczerpujące i straszne. Bez tego autentyzmu przy realizacji nie osiągnie się końcowego, najważniejszego efektu. Prawdy" - mówił reżyser. Seidl daleki jest jednak od prostego szokowania naturalizmem czy upajania się beznadzieją. W tym odczłowieczonym, łaknącym byle jakiego erzacu świecie, szuka przecież śladów dobra.

WASZE OPINIE

Jamal

Film rzeczywiście wstrząsający z wieloma naturalistycznymi scenami i ciekawą tezą w przesłaniu. Podobnie jak Pedro, mnie tez mało co szokuje w kinie a jednak sceny z pielęgniarzem były dla mnie bardzo drastyczne. Wszystkie te szokujace zabiegi sa jednak uzasadnione, rezyser chciał wlasnie w ten spoosb pewne rzeczy przekazać. A gdy już tak nam sie wydaje ze wszystko co mialo zaszkować zaszokowało, co uderzyć uderzyło to następujace zakonczenie filmu. Przyznam, że wbiło mnie w fotel i tak jak cały film głeboko poruszył i zrobił ogromne wrazenie, to po zakonczeniu długo jeszcze siedzialem i patrzyłem na płynące napisy końcowe. Wielkie kino.

pedro

Okrutny film,ale pokazujący rzeczywistość taką jaka jest. Przyznam,że oglądałem już "Upały" tegoż reżysera i wiedziałem, że będzie to "mocne" kino.
Jednak "Import/Export" jest o wiele mocniejszy. Niestety muszę zgodzić się z Hydraulikiem, co do nas jako Ukrainy i faktu,że zmierzamy w stronę Austrii
(myślę o ludzkiej izolacji). Czy idziemy w dobrą stronę ? Nie wiem, ale warto się zastanowić nad sobą oglądając ten film. Mało co mnie szokuje, ale sceny z pielęgniarzem w szpitalu/ domu opieki były dla mnie zbyt drastyczne.
Zaś traktowanie pacjentów... szkoda gadać, ale czy jesteśmy lepsi?

majsterek

Bardzo mocny i okrutny film.Patrząc na to wszystko czułem wstyd, złość, żal, smutek...Czasami denrwujący przez sceny których można było uniknąć lub pokazać je inaczej.Świetnie poarażowane sceny, nawet nie trzeba dialogów, patrzy się i od razu wiadomo o co chodzi.Polecam.
IMPORT/EXPORT
reżyseria:
Austria/Francja/Niemcy, 2007
Kolejny po "Upałach" obraz odczłowieczonego świata według Ulricha Seidla, oryginalnego ucznia Michaela Hanekego - zderzenie ukraińskiej biedy z austriacką bezdusznością.
dramat
IMPORT/EXPORT
4,8 5 1 29