PREMIERA

2012.09.11

CANAL+ PREMIUM

Jeśli nie my, to kto?

Wer wenn nicht wir

Niemcy, 2011

reżyseria:

obsada: , , ,

Obsada filmu

gatunek: dramat historyczny

czas trwania: 121 min

Ocena filmu

0.00

Opis

RFN, wczesne lata 60. Bernward Vesper (August Diehl), syn znanego nazistowskiego pisarza, rozpoczyna studia w Tybindze. Ma wielkie ambicje pisarskie, a postawa bezkompromisowego intelektualisty, na którego pozuje imponuje koleżankom ze studiów. Szczególnie bliska staje się mu Gudrun Ensslin (Lena Lauzemis).

Najpierw, w towarzystwie przyjaciółki Dörte (Vicky Krieps), zamieszkują pod jednym dachem. Wkrótce zostają kochankami, a w końcu rodzicami. Gudrun radykalizuje się, widząc byłych nazistów robiących kariery oraz udzielane przez niemiecki rząd wsparcie w prowadzonej przez USA wojnie z Wietnamem. Swoje bezkompromisowe poglądy partnerzy wyrażają prowadząc wydawnictwo. Przełom nadchodzi wraz z pojawieniem się Andreasa Baadera (Alexander Fehling), który nad wywrotową literaturę przedkłada czyny. Staje się dla Gudrun ideałem działacza i mężczyzny, przy którym Bernward wydaje się bezbarwnym poczciwcem. Pod wpływem nowego znajomego Gudrun wchodzi na drogę terroru, z której nie ma odwrotu.

"Jeśli nie my, to kto?", z ironicznym tytułem zaczerpniętym ze sloganu młodych buntowników lat 60., stanowi kolejny dowód na to, że niemieckie kino nie boi się rozliczać z trudną przeszłością własnego narodu. Film opowiadający o okolicznościach powstania terrorystycznej, skrajnie lewicowej Frakcji Czerwonej Armii (RAF) przywodzi na myśl wcześniejszy "Baader-Meinhof" Uliego Edela. Jednak portret młodych, zaangażowanych politycznie Niemców czasu kontrkultury Veiel nakreślił odmiennie Edel. Pisząc o różnicach w podejściu do tematu przez debiutującego w fabule, cenionego dokumentalistę ANDRESA VEIELA, dziennikarka tygodnika "Die Zeit" Carolin Ströbele pisze: - Andres Veiel jest psychologiem wśród niemieckich reżyserów. Nie pokazuje tylko, dlaczego ludzie coś robią, ale również to, co musiało się z nimi stać, że to robią. Nowatorstwo i odwaga, z jaką reżyser wykorzystał wydarzenia społeczno-polityczne jako tło burzliwego związku młodych intelektualistów, zaowocowała nominacją do Złotego Niedźwiedzia w Berlinie i dwoma nagrodami specjalnymi, w tym przyznawaną za "odkrywanie nowych horyzontów kina" Nagrodą im. Alfreda Bauera.

W filmie można zobaczyć przedstawicieli młodego pokolenia niemieckiego aktorstwa z doświadczeniem w międzynarodowych produkcjach. W ambitnego Bernwarda Vespera, który wierzy w potęgę słowa wcielił się August Diehl, znany z pierwszoplanowej roli w oscarowych "Fałszerzach", a także z "Salt" i "Bękartów wojny". W hicie Tarantino wystąpił obok Alexandra Fehlinga, który u Veiela gra wyróżniającego się bezwzględnością i radykalizmem Andreasa Baadera. Fascynację charyzmatycznym mężczyzną przeżywa Gudrun Ensslin, która pod wpływem ideologicznego zaślepienia jest gotowa poświęcić nawet własne dziecko. Lena Lauzemis ("Kantata dla Hitlera") za swoją kreację była nominowana do Niemieckiej Nagrody Filmowej.


CZYTAJ BLOGI FILMOWE CANAL+

WASZE OPINIE

Jamal

Wydaje mi się, ze film ten miał wieksze znaczenie dla Niemców niż dla ludzi w innych krajach. Ciężar nazizmu ciązący na kolejnym pokoleniu jest tematem waznym dla naszych sąsiadów a moze i wstydliwym, bo wielu z tych ludzi otrzymywało pózniej posady w administracji publicznej. W konsekewncji film ten ma taki ciężar gatunkowy jak dla nas film o SB i agentach (choć dla mnie to temat zużyty). Znaczenie lokalne ogranicza jednak odbior tego filmu zagranica, bo co innego wiedziec a co innego przezyc i dodatkowo trzeba miec jeszcze rozeznanie w historii danego kraju. Niewielu z nas znało chociażby nazwiska niemieckich postaci literackich czy przenikania faszystów do życia publicznego po wojnie.
Podobnie jak jednego z przedmówców, i mnie film ten lekko znudził w drugiej czesci. Mimo wszystko chyba warto zobaczyc choc osobiscie spodziewalem sie czegoś lepszego. Po ostatnich kiepskich festiwalach, przyzwyczajmy sie do tego, ze nagroda w Berlinie czy Wenecji nie jest już gwarancja dobrego filmu. Takie czasy ...

pedro

"Jeśli nie my to kto" to jeden z ciekawszych filmów. Porusza kilka ważnych kwestii dotyczących pokolenia młodych Niemców, którzy urodzili się jeszcze w czasie wojny lub tuż po niej. Jak radzić sobie z przeszłością (ojciec pisarz popierający Hitlera) i historią własnego kraju. Trzeba coś zrobić, tylko co. Czy można obudzić społeczeństwo lewacką literaturą, rodzi się pomysł stworzenia organizacji terrorystycznych.
W filmie przedstawiono prywatne losy Bernwarda Vespera i jego późniejszej żony Gudrun Ensslin. Z historii wiemy, że kobieta stanie się jedną z najbardziej znanych niemieckich terrorystek działających u boku Andreasa Baadera. To mogliśmy zobaczyć w filmie "Baader-Meinhof".
Film jest bardzo ciekawy, ale trochę za długi. Myślę, że pierwszą część można było skrócić. Niektóre wątki osobiste nie były potrzebne. Jednak całość polecam.

Arkon

Bardzo wysoko cenię kino niemieckie, uważam wręcz że jest mocno niedoceniane. Niestety film "Jeśli nie my, to kto?" nie sprawi, że reputacja tej kinematografii wzrośnie. Takie dwie refleksje mi się nasunęły po obejrzeniu tego "dzieła"- jak tu nie kochać hippisów z ich hasłem make love, not war i po napisach końcowych pomyślałem sobie- biedne dziecko, oboje rodzice popełnili samobójstwo, w imię czego???
Co do filmów niemieckich to oprócz w/w chciałbym polecić "Niebo nad Berlinem", "Biegnij Lola, biegnij", "Fałszerze".
Pozdrawiam i mam nadzieję, ze polubisz kino naszych zachodnich sąsiadów, naprawdę warto!
Jeśli nie my, to kto?
reżyseria:
Niemcy, 2011
RFN, wczesne lata 60. Bernward Vesper (August Diehl), syn znanego nazistowskiego pisarza, rozpoczyna studia w Tybindze. Ma wielkie ambicje pisarskie, a postawa bezkompromisowego intelektualisty, na którego pozuje imponuje koleżankom ze studiów. Szczególnie bliska staje się mu Gudrun Ensslin (Lena Lauzemis).
dramat historyczny
Jeśli nie my, to kto?
4,0 5 1 4