PREMIERA

2009.04.14

CANAL+ PREMIUM

KARMEL

Sukkar banat

Liban/Francja, 2007

reżyseria:

obsada: , , , ,

gatunek: dramat

czas trwania: 92 min

Ocena filmu

0.00

Opis

Pięć kobiet w różnym wieku spotyka się regularnie w salonie piękności w centrum Bejrutu. W trakcie zabiegów upiększających panie dzielą się swymi troskami i opowiadają o pragnieniach i problemach, które je nurtują.

Nisrine (Yasmine Elmasri) wychodzi za mąż za konserwatywnego muzułmanina. Umiera ze strachu z powodu nieubłaganie zbliżającej się nocy poślubnej, podczas której wyjdzie na jaw, że nie zachowała czystości przed ślubem. Rima (Joanna Moukarzel) jest ukrywającą swe preferencje lesbijką, która zakochuje się w Siham (Fatmeh Safa), atrakcyjnej, ciemnowłosej klientce salonu. Jamale (Gisèle Aouad), rozwódka i matka nastoletnich dzieci od zawsze marzy o karierze aktorskiej. Sen z oczu spędza jej myśl o nieubłaganie przemijającej młodości. Rose (Sihame Haddad), niemłoda już krawcowa z zakładu obok, całe życie poświęciła opiece nad starszą, psychicznie niezrównoważoną siostrą Lili (Aziza Semaan). Gdy po raz pierwszy zakochuje się, zupełnie nie potrafi odnaleźć się w tej sytuacji. Piątą z pań jest właścicielka salonu Layale (Nadine Labaki), która mając adoratora w osobie policjanta z sąsiedztwa, tkwi w związku bez przyszłości z żonatym mężczyzną.

"Są to kobiety, które cierpią wskutek konfrontacji pełnego hipokryzji, orientalnego systemu z modernizmem zachodnim. Przekonane, że mogą polegać wyłącznie na sobie, solidaryzują się i pomagają sobie w codziennych problemach. Obgadują swoje relacje z mężczyznami, plotkują o miłości, małżeństwie i seksie" - relacjonowała fabułę "Karmelu" jego autorka NADINE LABAKI. Jej reżyserski debiut oczarował publiczność w ponad 40 krajach na świecie. Słodko-gorzki komediodramat o perypetiach pięciu przyjaciółek oklaskiwano na festiwalach m.in. w Cannes i San Sebastian, a krytyka porównywała dzieło libańskiej reżyserki do najlepszych filmowych tragifars Pedra Almodóvara. Labaki przejęła od hiszpańskiego mistrza niezwykły talent ukazywania kobiecych relacji, subtelnie wnikając w intymne sfery ich codziennych problemów, smutków i radości. Tym, co z pewnością odróżnia "Karmel" od dzieł Almodóvara jest umiejscowienie akcji w specyficznym miejscu, na styku kultury Orientu i Zachodu. "Dziś w Europie Liban jest symbolem otwartego i wolnego społeczeństwa. To jednak niezupełnie jest prawdą. Za tą fasadą libańskie kobiety wciąż podlegają wielu ograniczeniom, ciągłej obawie przed tym, jak ocenią je inni. W tym kontekście ciągle męczą się wyrzutami sumienia i poczuciem winy. Tymczasem w salonie piękności, miejscu zarezerwowanym wyłącznie dla kobiet, moje bohaterki czują się bezpieczne. Nie są oceniane, choć przecież kosmetyczka widzi je nagie w dosłownym tego słowa znaczeniu. To moment, w którym nie można niczego ukryć. W salonie kosmetycznym kobiety krok po kroku zbliżają się do siebie, opowiadają sobie o swoim życiu, obawach, planach, związkach miłosnych itp. To jest taka niepowtarzalna relacja" - wyjaśnia kulturowy kontekst filmu Labaki.

Libanka, wcześniej znana z ról filmowych i realizacji wideoklipów, napisała także scenariusz i wystąpiła w roli Layale, energicznej właścicielki salonu, w którym koncentruje się większość akcji "Karmelu". Przy wyborze odtwórczyń ról czterech pozostałych przyjaciółek, Labaki kierowała się nietypowym kryterium, zależało jej bowiem na współpracy z nieprofesjonalnymi aktorkami. "Chciałam takich kobiet, które w codziennym życiu byłyby, jak grane przez nie postacie" - argumentowała swoją decyzję. "Miałam dokładną wizję ich psychiki, osobowości, ale nie chciałam narzucać ról. Musiałam szukać odtwórczyń na ulicach i w sklepach, w domach znajomych. To zajęło mi trochę czasu, ale efekt jest wspaniały. Wszystkie są bardzo bliskie bohaterkom, które grają".

Sukcesem filmu okazało się zręczne ukazanie relacji między kobietami w lekkiej, ale zmuszającej do refleksji konwencji komediodramatu. Zauważyli to recenzenci, wystawiając młodej Libance wysokie noty. "Labaki dedykowała swój film rodzinnemu miastu Bejrutowi" - pisał dziennikarz branżowego magazynu "The Hollywood Reporter". "I rzeczywiście oglądamy w jej debiucie miejskie życie kilku kobiet. Czasem silnych i odważnych, często sfrustrowanych, zagubionych, borykających się z poczuciem winy. Dobrze opowiedziane historie, piękne zdjęcia w ciepłych barwach i przejmująca muzyka mieszająca dźwięki fortepianu, skrzypiec i tradycyjnych libańskich instrumentów dały dobry efekt. Świetny kobiecy debiut poświęcony kobietom". Opinii tej wtórował dziennikarz "The New York Times", stwierdzając: "W bejruckim salonie piękności, jak w mikrokosmosie nowoczesnego społeczeństwa krzyżują się swobodne i poważne kobiece rozmowy. W filmie debiutantki Nadine Labaki ważny jest społeczny kontekst, w jakim te rozmowy są prowadzone. Reżyserkę interesują zarówno uniwersalne kobiece tematy, jak i koloryt lokalny. Jednostkowe bohaterki, zmagające się z własnymi problemami, są tu wpisane w szeroki kontekst libańskiego społeczeństwa".

Sama Labaki zaprzeczała jednak, jakoby jej ambicją była socjologiczne prezentacja społeczności bliskowschodnich kobiet. "Nie chodziło mi o socjologię, a już na pewno nie chciałam skondensować całego libańskiego społeczeństwa w filmie" - zapewniała. "Nakręciłam ten film, bo sama sobie stawiam wiele pytań dotyczących kobiet libańskich. Obsesyjnie dbające o swój wygląd, poszukują tożsamości pomiędzy wizerunkiem kobiety Zachodu i kobiety Orientu. Kobieta libańska zawsze czuje się tak, jakby kradła własne chwile szczęścia. Musi cały czas stosować jakieś chwyty, aby żyć tak, jak chce. Błędem byłoby myśleć, że jest wolna. Podobnie jest ze mną. Chociaż jestem raczej kobietą wyemancypowaną, mam pracę, którą chcę się zajmować, w głębi czuję się podporządkowana tradycji, wychowaniu i religii".

"Karmel" podobał się także w Libanie, również wśród męskiej części publiczności, a odtwórczynie głównych ról, przeciętne mieszkanki Bejrutu, zyskały status lokalnych gwiazd. Film został libańskim kandydatem do Oscara i pierwszym dziełem tamtejszej kinematografii, które przebiło się do światowej dystrybucji.

WASZE OPINIE

Bartolomeusz

Nawet z najprostszych czynności da się wydusić ciekawą historię, a w zasadzie kilka zawartych w ciągu 100 minut trwania seansu. Niektórzy poczuli się znudzeni gdyż nie ma tu szybkich zwrotów akcji i innych udoskonaleń. Jest czyste kino z dobrze nakreślonymi bohaterami. Film opowiada o codzienności, która w równym stopniu dotyka ludzi z kultury zachodniej, jak i z pozostałych rejonów świata. Występują podobne problemy, podobne troski i radości. Naprawdę warto poświęcić czas na obejrzenie tej prostej, w pozytywnym znaczeniu tego słowa historii.

BeruZadra

"Karmel" t o film o kobietach; ich świecie, więzach, wyborach, wzajemnych relacjach i łączącej je przyjaźni .Chociaż akcję filmu osadzono w centrum Bejrutu, w filmie nie doświadczy się aury zagrożenia. Niespieszna, ciepła, intymna opowieść a przy tym niesłychanie emocjonalny. Historie pięciu kobiet przypominają nieco tytułowy karmel - słodki, lepki, lecz jako depilator - bardzo bolesny. Takie też jest w zasadzie życie bohaterek słodkie lecz i nie pozbawione goryczy. Piękne.
Swojego czasu umieściłam "Karmel" wśród życzeń do złotej rybki. Cieszę się bardzo, że rybka znalazła czas i zechciała życzenie spełnić. Dziękuję.

ITI

Kino jak najbardziej dla widowni żeńskiej. Ciekawe i zmysłowe pokazanie kobiet w Libanie. Inna kultura, inne problemu. Film co prawda nie pokazuje jednej historii w pełnym wymiarze, a kilka pokrótce i wiele rzeczy trzeba się domyślać. Ale właśnie może przez takie niedopowiedzenia film jest ciekawszy, bo każdy może sam dopisać sobie fabułę w swojej głowie. Ciepły film, pokazujący, że zawsze trzeba patrzeć na świat w kolorach i życzliwości.
KARMEL
reżyseria:
Liban/Francja, 2007
Pięć kobiet w różnym wieku spotyka się regularnie w salonie piękności w centrum Bejrutu. W trakcie zabiegów upiększających panie dzielą się swymi troskami i opowiadają o pragnieniach i problemach, które je nurtują.
dramat
KARMEL
4,1 5 1 32