PREMIERA

2011.04.26

CANAL+ PREMIUM

Liban

Lebanon

Izrael/Francja/Liban/Niemcy, 2009

reżyseria:

obsada: , , , ,

Obsada filmu

gatunek: dramat wojenny

czas trwania: 89 min

Ocena filmu

0.00

Opis

"Liban" to film wyjątkowy. Nikt wcześniej nie pokazał bowiem wojny w taki sposób, w jaki uczynił to reżyser Samuel Maoz. Świat zewnętrzny widz może oglądać tylko z perspektywy uwięzionych w czołgu żołnierzy, obserwując go przez wizjer lufy, co potęguje wrażenie klaustrofobii. Film zdobył Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji w 2009, a jego polska premiera odbyła się na 5. Festiwalu Filmy Świata ale kino+.

Maj 1982, pierwsza wojna libańska. Osamotniony czołg dostaje rozkaz zdobycia wrogiego miasta, które właśnie zostało zbombardowane przez izraelskie siły powietrzne. To, co wydawało się zwykłą misją, stopniowo wymyka się spod kontroli, zamieniając się w śmiertelną pułapkę i przerażający koszmar. Czterej dwudziestokilkulatkowie kierują maszyną do zabijania. Nie mają natury wojowników, nie chcą walczyć, zdobywać ani poświęcać siebie. Zaplątani w sieć absurdalnej, niesprawiedliwej wojny są przerażeni jej okropnością. Surowy, samozachowawczy instynkt popycha ich na skraj granic moralnych, kiedy z całych sił walczą o przetrwanie w sytuacji, której nie mogą znieść. Wśród chaosu wojny desperacko starają się zachować swoje człowieczeństwo.

"Liban" to kolejna po "Walcu z Baszirem" filmowa autoterapia, której poddaje się izraelski filmowiec. Pochodzący z Tel Awiwu SAMUEL MAOZ, podobnie jak autor "Walca z Baszirem" Ari Folman, powrócił do traumatycznego doświadczenia, jakim stał się dla młodego poborowego pobyt na froncie wojny libańskiej. "W maju 1982 roku skończyłem 19 lat. Życie było piękne. Byłem zakochany. Wtedy powołano mnie do wojska. Przydzielili mnie jako strzelca do czołgu i jako jeden z pierwszych miałem przekroczyć granicę z Libanem. To miała być jednodniowa misja, która zamieniła się w podróż do piekła. Wcześniej nie zabijałem, wtedy stałem się maszyną do zabijania" - wspomina wydarzenia, które na zawsze odmieniły jego życie Maoz. Wrócił do nich po niemal 30 latach w swoim fabularnym debiucie. Tyle czasu potrzebował, by zebrać siły i napisać scenariusz oparty na własnych doświadczeniach. Wspomnieniom nadał niezwykłą formę. Wojenna rzeczywistość w jego filmie ukazana została z perspektywy czwórki żołnierzy zamkniętych w czołgu i obserwujących świat zewnętrzny przez niewielki wizjer celowniczy. Klaustrofobiczne wnętrze pojazdu potęguje wrażenie uwięzienia i bezradności, będące udziałem Maoza i tysięcy młodych Izraelczyków.

Aby odtwórcy tych przeżyć mogli wczuć się w sytuację, przed rozpoczęciem zdjęć reżyser umieszczał ich na kilka godzin w niewielkim kontenerze. Następnie członkowie ekipy metalowymi drągami uderzali w ściany kontenera, by aktorzy poczuli się jak załoga ostrzeliwanego czołgu. "Nie interesowała mnie kolejna historia o wojnie - chciałem zrobić film, w którym widz poczuje na własnej skórze klaustrofobię, duszność, nielogiczne emocje. Specyficzny stan, który trudno zrozumieć, a którego dzięki filmowi można doświadczyć" - motywował przyjętą w "Libanie" perspektywę reżyser.

Nowatorskie ukazanie, zdawałoby się wyeksploatowanej wojennej tematyki, spotkało się z uznaniem krytyki i festiwalowych jurorów. Na 66. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji debiutancki obraz Maoza zdobył Złotego Lwa, pokonując nieoczekiwanie faworyzowane "Lourdes". "Poświęcam tę nagrodę tysiącom ludzi na całym świecie, którzy, tak jak ja, powrócili z wojny cali i zdrowi. Wydaje się, że wszystko z nimi jest w porządku, ale wewnątrz pozostaje ślad" - mówił Samuel Maoz odbierając nagrodę. Efekt końcowy filmu nie byłby tak porażający bez pracy operatora Giora Bejach, który zdecydowaną większość zdjęć kręcił we wnętrzu czołgu. Jego wkład został doceniony podczas festiwalu Plus Camerimage, gdzie otrzymał główną nagrodę - Złotą Żabę.


CZYTAJ BLOG FILMOWY BARTOSZA ŻURAWIECKIEGO

WASZE OPINIE

Lekhi

[quote krucjator napisał(a) 01.05.2011 19:47] super! lubię jak arabów nawracają w imię boga jedynego słusznego i wszechmogącego! [/quote] i oby cie nawrocili, tego ci zycze

Jamal

Unikam kina wojennego bo w 95 % dotyczy kina w formie hollywoodzkiego, czyli pokazania wojny jako przygody, ciekawej walki, adrenaliny i bohaterstwa. Odrzucajac takie klamliwe spojrzenie na wojne, jednoczesnie nie skłaniam sie w strone typowego kina antywojennego. Ogladanie oczywistego tematu nie wzbudzi we mnie zadnych emocji. A jednak "Liban" ktory ogladalem wczoraj, wywarł na mnie takie wrazenie, ze jeszcze do dzisiaj o nim mysle. Jak to mozliwe ? Postawcie sie w sytuacji rezysera: jak ma przekonujaco opowiedziec o wojnie swoim krytycznym okiem w sytuacji gdy jestesmy pokoleniem ktore potrafi jednoczesnie jesc kolacje i ogladac wiadomosci pelne krawych migawek z roznych wojen ? Udalo sie i jemu i Folmanowi, autorowi genialnego "Walcu z Baszirem". Obaj rezyserzy bogaci w swoje mlodziencze doswiadczenie z Libanu potrafili jednak uzyc nowatorskiego podejscia do wojny w filmie. Jeden z nich pokazal wojne w formie animacji z psychologicznym aspektem negacji wojny w swiadomosci czlowieka poprzez zapominanie o tym. A na kmoncu wstawil prawdziwe obrazy z wojen. Autor "Libanu" natomiast zastosowal klaustrofobiczna forme filmu, ukzujac nam wojne oczami wystarszonych mlodziencow. Ogladamy to, co widzieli oni. Wszystko przez wizjer czołgu i relacje z rozmow z dowodca i tak jak my, nie wiemy do kogo strzelamy i po co. Bo czyz taka nie jest wojna ? Rezyser nie tlumaczy po co Izreal walczy z Libanem bo nie o to chodzi. Licza sie doswiadczenie jednostki, tak jak rezysera ktory w pierwszym dniu pobytu na froncie musial juz kogos zabic. Mimo ze wczesniej strzelal tylko do puszek. Pamietam taki cytat (autora juz nie): "Ktos kogo nie znamy wysyla nas na wojne i kaze strzelac do ludzi ktorych nie znamy w imie nieznanego nam celu". A zwykle cierpia bezstronni, jak np. placzaca matka po smierci dziecka i meza. Zarowno z jednej jak i z drugiej strony odarci przez wojne z mlodosci, niewinnosci, marzeń.

Film wybitny, dla mnie to jak do tej pory najlepszy film roku w Canal+.

krucjator

super! lubię jak arabów nawracają w imię boga jedynego słusznego i wszechmogącego!
Liban
reżyseria:
Izrael/Francja/Liban/Niemcy, 2009
"Liban" to film wyjątkowy. Nikt wcześniej nie pokazał bowiem wojny w taki sposób, w jaki uczynił to reżyser Samuel Maoz. Świat zewnętrzny widz może oglądać tylko z perspektywy uwięzionych w czołgu żołnierzy, obserwując go przez wizjer lufy, co potęguje wrażenie klaustrofobii. Film zdobył Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji w 2009, a jego polska premiera odbyła się na 5. Festiwalu Filmy Świata ale kino+.
dramat wojenny
Liban
4,8 5 1 12