PREMIERA

2012.09.30

CANAL+ PREMIUM

Pina

Niemcy/Francja/Wlk. Brytania, 2011

reżyseria:

gatunek: dokument muzyczny

czas trwania: 103 min

Ocena filmu

0.00

Opis

- Nie, to nie huragan przeszedł przez scenę. To występowali ludzie, którzy poruszali się tak, że wstrząsnęli mną tak jak nigdy - tak Wim Wenders wspomina moment, kiedy po raz pierwszy znalazł się na widowni spektaklu Piny Bausch. Nominowany do tegorocznego Oscara dokument "Pina" to filmowy hołd reżysera dla zmarłej w 2009 roku niemieckiej tancerki i choreografki Piny Bausch.

Od momentu poznania Piny Wenders, takich obrazów, jak "Niebo nad Berlinem", "Buena Vista Social Club" czy "Nie wracaj w te strony", długo rozmyślał nad realizacją przedsięwzięcia, które mogłoby właściwie przenieść na ekran sugestywny taniec autorstwa Piny Bausch. Na przeszkodzie stała jednak niedoskonałość filmowego medium. Wreszcie u schyłku minionej dekady reżyserowi przyszła z odsieczą rozwijająca się technologia 3D. Wenders postanowił nakręcić nowatorski obraz w trójwymiarze. - Zarówno od strony technicznej, jak i na poziomie gatunkowym wkraczamy tym filmem na absolutnie nieznany teren - przekonuje producent Gian-Piero Ringel.

Film zabiera widza w podróż przedstawiającą nie tylko dorobek i twórcze idee Philippine "Piny" Bausch, ale także jej styl pracy i podejście do współpracowników. Światowej sławy tancerka, choreografka i reżyserka realizowała widowiska, łączące elementy dramatu, baletu i pantomimy. To ruch, nie słowa, był głównym nośnikiem narracji. Tancerz u Bausch pracował nad powierzoną rolą własnymi uczuciami i doświadczeniami życiowymi. Emocjonalne, ekspresywne i surrealistyczne sztuki Piny analizowały ludzką naturę oraz walkę, jaką człowiek toczy z żywiołami, światem i samym sobą.

W takim klimacie utrzymany jest także film o artystce. Tancerze wspominają ją, nie używając słów. Składają mentorce hołd przede wszystkim za pomocą ruchu. Jeśli pojawiają się słowa, są to luźne myśli i reminiscencje wypowiadane w języku kraju, z którego pochodzi mówiący. W filmie pojawia się momentami także sama Pina. - Szukajcie, jeszcze więcej, szukajcie - mówi na próbach do swojej trupy. Na potrzeby filmu stworzono specjalny system kamer i utrwalono m.in. fragmenty spektakli "Café Müller", "Święto wiosny", "Pełnia księżyca" i "Miejsce schadzek" oraz solowe występy tancerzy. Niestety w trakcie zdjęć, 30 czerwca 2009 roku, 68-letnia Pina Bausch zmarła, pięć dni po tym, jak zdiagnozowano u niej raka. Pomimo żałoby i poczucia pustki, Wenders dokończył realizację dokumentu, który przemienił się tym samym w hołd złożony utraconej przyjaciółce.

"Pina" niewątpliwie imponuje. Znakomicie wykorzystana technologia 3D pozwoliła bardzo efektownie ukazać teatr tańca z Wuppertalu w całej jego ekspresyjności i precyzji. Dynamika, ruch, liryzm, emocje - wszystko to można zobaczyć w filmie, który wyróżniono m.in. Europejską Nagrodą Filmową i nominowano do Oscara i BAFTY.

- Udało się Wendersowi stworzyć filmowy język, który nie tyle o czymś opowiada, nie tyle daje niebanalną przyjemność oglądania, ile raczej pozwala wejść w trans. Stajemy się częścią specyficznego ceremoniału - od środka. Trzeba było 3D, żeby zrobić kino, które działa niemal fizjologicznie, jak oszałamiająco intensywne doświadczenie, w którym znika granica między oglądającym i oglądanym - pisał recenzent "Gazety Wyborczej" Paweł Mossakowski, przyznając dziełu Wendersa najwyższą możliwą notę.

WASZE OPINIE

Jamal

Nie kiczowate tańce na lodzie ani you can dance, nie step up czy inne wynalazki ale właśnie taki film pokazał wielkość tańca. Nie potrafię tańczyć, nie lubię tego robić i pewnie wiele z tego nie zrozumiałem ale po raz pierwszy w życiu zachwyciłem się tańcem. I to do tego stopnia, że postanowiłem iż w najbliższym czasie kupię ten film do swojej kolekcji. O samym filmie nic nie napiszę bo nie potrafię się w samej jego treści odpowiednio wysłowić. Wystarczyło mi po prostu ten film odebrać emocjonalnie i zatopić sie w swietnej sciezce dzwiękowej.
Pina
reżyseria:
Niemcy/Francja/Wlk. Brytania, 2011
- Nie, to nie huragan przeszedł przez scenę. To występowali ludzie, którzy poruszali się tak, że wstrząsnęli mną tak jak nigdy - tak Wim Wenders wspomina moment, kiedy po raz pierwszy znalazł się na widowni spektaklu Piny Bausch. Nominowany do tegorocznego Oscara dokument "Pina" to filmowy hołd reżysera dla zmarłej w 2009 roku niemieckiej tancerki i choreografki Piny Bausch.
dokument muzyczny
Pina
5,0 5 1 6