PREMIERA

2013.01.26

CANAL+ PREMIUM

Wszystkie odloty Cheyenne'a

This Must Be the Place

Włochy/Francja/Irlandia, 2011

reżyseria:

obsada: , , , ,

Obsada filmu

gatunek: komediodramat

czas trwania: 113 min

Ocena filmu

0.00

Opis

Pięćdziesięcioletni Cheyenne (Sean Penn) mieszka z żoną Jane (Frances McDormand), w luksusowej posiadłości w Dublinie. Ponad 20 lat wcześniej grał w rockowym zespole, ale wycofał się z muzycznego biznesu po tym, jak dwaj młodzi fani, wsłuchawszy się w jeden z jego posępnych przebojów, popełnili samobójstwo.

Zerwał kontakty z kolegami z branży i z rodziną. Mimo upływu lat, Cheyenne wciąż kultywuje swój estradowy image. Ubiera się w czarne skórzane stroje, nosi wysokie buty za kostkę i kolczyki, maluje oczy i usta i tapiruje długie, ufarbowane na czarno włosy. Przyjaźni się z 16-letnią, zafascynowaną gotycką subkulturą Mary (Eve Hewson). Pewnego dnia Cheyenne otrzymuje wiadomość o chorobie ojca - więźnia Oświęcimia z Polski, który po wojnie zamieszkał wśród nowojorskich ortodoksyjnych Żydów. Bez chwili wahania były rockman wsiada na statek, ale przybywa za późno. Na miejscu dowiaduje się, że zmarły ojciec całe życie poświęcił na ściganie swego oprawcy z obozu koncentracyjnego. Postanawia doprowadzić jego misje do końca.

PAOLO SORRENTINO zadebiutował w 2001 roku filmem "O jednego więcej". W 2004 jego "Skutki miłości" trafiły do konkursu w Cannes i zostały docenione przez włoskich i międzynarodowych krytyków (film zdobył 5 nagród Davida di Donatello). "Boski" z 2008 okazał się jeszcze większym sukcesem: zdobył m.in. Nagrodę Specjalną Jury festiwalu w Cannes, 7 nagród Davida di Donatello i był nominowany do Oscara za charakteryzację.

"Wszystkie odloty Cheyenne'a" mają specyficzny wdzięk. Sporo zabawnych scen, dobrych dialogów i gorzkiej ironii tworzą prawdziwie rockandrollowy emocjonalny koktajl. To opowieść o spóźnionym dojrzewaniu, która brawurowo miesza tragedię wojny z mitem rocka. Film walczył o Złotą Palmę w Cannes, gdzie otrzymał jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień festiwalu - Nagrodę Jury Ekumenicznego. Ponadto Włoska Akademia Filmowa przyznała produkcji i jej twórcom nagrody Davida di Donatello w 6 kategoriach.

Włoskiego reżysera fascynuje kino, które nie opowiada wprost, ale balansuje na granicy realizmu i groteski. "This Must Be the Place" jest opowieścią o dziwnej podróży Cheyenne'a przez prowincjonalną Amerykę do miejsca, gdzie ukrywa się hitlerowski zbrodniarz z Oświęcimia. Muzyk opuszcza wymyślony przez siebie świat i stopniowo zanurza się w ten rzeczywisty, począwszy od zaułków i piwnic artystycznych Nowego Jorku po wielkie przestrzenie Michigan, New Mexico i Utah. Podróż ta, pełna spotkań z niezwykłymi ludźmi i sytuacji jak ze snu, okazuje się doświadczeniem, które daje mu siłę, aby skonfrontować się z przeszłością i jej demonami. - Wątek starego nazisty był dla mnie szczególnie ważny, bo bez niego żadna zmiana w Cheyenne'ie nie mogłaby nastąpić. Nie jest tak istotne, czy znajdzie tego hitlerowca i co mu zrobi. Ważne, że nagle przestaje być samotną wyspą, unoszącą się nad ziemią bańką. Zaczyna rozumieć, że ma jakieś korzenie, ma przeszłość, jest umocowany w świecie. A tego brakowało mu najbardziej - mówi reżyser. Podczas realizacji Sorrentino starał się zachować ducha europejskiego kina artystycznego w produkcji na wskroś amerykańskiej - jest to zresztą pierwszy anglojęzyczny film reżysera. Najważniejszą inspiracją była dla niego "Prosta historia" Davida Lyncha oraz twórczość Jarmuscha i Wima Wendersa. Oryginalny tytuł filmu "This Must Be The Place" został zapożyczony z piosenki grupy Talking Heads, a jej były wokalista i lider David Byrne skomponował ścieżkę dźwiękową do filmu i wystąpił w nim jako on sam. W sylwetce tytułowego bohatera można natomiast dostrzec podobieństwo do Roberta Smitha, gitarzysty słynnej niegdyś grupy The Cure, którego charakterystyczna fryzura, niecodzienny mroczny makijaż oraz programowy pesymizm stały się znakami rozpoznawczymi zespołu.

Tytułową rolę podstarzałego rockmana gra Sean Penn ("Przed egzekucją", "Rzeka tajemnic", "Obywatel Milk"), aktor nieustannie toczący wojny z wielkimi studiami filmowymi, lewicujący aktywista, zwany złośliwie "limuzynowym radykałem". Podobnie jak w wielu poprzednich rolach, u Sorrentina Penn mocno eksponuje zagubienie swojego bohatera. Cheyenne chodzi z wiecznie zbolałą miną, powoli jak staruszka, mówi monotonnym głosem, rozwlekle i nieco piskliwie, nerwowo się śmieje. Nigdy nie wiadomo, czy to, jak się zachowuje, to efekt nudy czy depresji. W życiu codziennym kompletnie sobie nie radzi. W kreacji Penna nie ma przypadku: potrafi być w tej samej chwili dramatyczny i ironiczny. Kunszt aktorski prezentuje także Frances McDormand ("Fargo", "U progu sławy", "Daleka północ") jako mocno stąpająca po ziemi żona gwiazdora. Małżeństwo Cheyenne'a i Jane to związek, w którym jego wyobcowanie jest równoważone przez jej solidność, która pozwala, żeby życie toczyło się bez traumatycznych wydarzeń i niepotrzebnych dramatów. Wśród innych wykonawców na uwagę zasługuje występ córki lidera U2 Bono, Eve Hewson jako Mary i epizodyczna rola Harry'ego Deana Stantona ("Paryż, Teksas", "Człowiek, który płakał", "Obietnica").

WASZE OPINIE

gregi

Świetny film,a zemsta na naziście-perełka.Oby więcej ambitnego kina w C+.

pedro

Świetny film. Początkowo mógł wydawać się lekko nużący, ale z czasem akcja rozwinęła się i nie żałuję 2 godzin przed TV. To historia podstarzałej gwiazdy rocka, która ma wszystko. Jednak z nudów nie wie co ze sobą zrobić. Gdy Cheyenne udaje się na pogrzeb ojca wszystko się zmienia. Jego celem staje się odszukanie nazistowskiego oprawcy swojego ojca. Rozpoczyna się tym samym klasyczne kino drogi.
Największym atutem "Wszystkich odlotów.." jest Sean Penn. Jego gra jest rewelacja. Jest w tej roli wspaniały. Na uwagę zasługuje też strona techniczna filmu - piękne zdjęcia i dobra muzyka. W pamięć zapadły mi dwie sceny : występ Talking Heads i zemsta Cheyenna na nazistowskim zbrodniarzu.
Świetne kino.

zalogowany

Mnie w tym filmie podobało się szczególnie to, że ciągle czymś mnie zaskakiwał - zarówno w treści, jak i w formie. To dziwne, że jest nazywany filmem "trudnym". Czy już wszystko, co jest choć odrobinę oryginalniejsze i nie stanowi lekkiej papki, od razu musi być trudne? Akcja rozwija się tu w sposób bardzo przejrzysty i powinna być całkowicie zrozumiała dla większości widzów, którzy zechcą jej poświęcić minimum uwagi. Pięknym przerywnikiem jest efektownie sfilmowany występ grupy Talking Heads. A Sean Penn... widzieliście sami. Gra nie tylko twarzą pod tą groteskową charakteryzacją, ale przede wszystkim całym ciałem.
Wszystkie odloty Cheyenne'a
reżyseria:
Włochy/Francja/Irlandia, 2011
Pięćdziesięcioletni Cheyenne (Sean Penn) mieszka z żoną Jane (Frances McDormand), w luksusowej posiadłości w Dublinie. Ponad 20 lat wcześniej grał w rockowym zespole, ale wycofał się z muzycznego biznesu po tym, jak dwaj młodzi fani, wsłuchawszy się w jeden z jego posępnych przebojów, popełnili samobójstwo.
komediodramat
Wszystkie odloty Cheyenne'a
4,0 5 1 31