Chelsea - Manchester United: starcie gigantów z problemami

pt 5 lutego 2016

W sumie wygrali siedemnaście z dwudziestu trzech sezonów rozegranych od chwili powstania Premier League. I choć ani Chelsea, ani Manchester United nie liczą się w tym roku w walce o mistrzostwo, ich starcie to angielski klasyk, którego nie można przegapić.

Czym żyją media na Wyspach?
Może to być spotkanie byłego z przyszłym klubem Jose Mourinho. Portugalczyk w maju był noszony na rękach, gdy zdobył z Chelsea swoje trzecie (piąte w historii klubu) mistrzostwo kraju, jednak jesień w wykonaniu "The Blues" była tak fatalna, że zarząd londyńskiego klubu podjął trudną decyzję o rozstaniu z najbardziej utytułowanym trenerem w historii Chelsea. Nie podoba się to kibicom, którzy mimo słabych wyników stali murem za szkoleniowcem. Gwizdy pod adresem własnych piłkarzy jasno pokazywały, kogo fani obarczali winą za złe rezultaty. Transparenty wywieszane na Stamford Bridge nie pozostawiają wątpliwości, kto w opinii kibiców Chelsea jest nadal "the special one".


niedziela, 7 lutego
16:55 Chelsea - Manchester United, CANAL+ / nc+ GO
komentują: Przemysław Pełka, Przemysław Rudzki


The normal one
Portugalskiego ekscentryka zastąpił w Chelsea "the normal one" - doświadczony, kordialny Holender Guus Hiddink, znany z tego, że gdziekolwiek się pojawia, potrafi udobruchać nabzdyczone gwiazdy, unika konfliktów i rozładowuje napięcie. W poprzedniej dekadzie Hiddink zasłynął sukcesami w Korei, gdzie uczył karnych Azjatów, by nie bali się na boisku podejmować ryzyka i przesadnie nie ufali autorytetom w rodzaju doświadczonych zawodników. Później z równym powodzeniem poradził sobie w Australii, gdzie jak sam wspomina jego misja była odwrotna - trzeba było nauczyć dyscypliny skorych do walki, ale nie rozumiejących ducha zespołowości surferów w bermudach.

- Jak wy wyglądacie? - miał powiedzieć Hiddink na pierwszym treningu, patrząc na zgraję dorosłych facetów w klapkach, krótkich spodenkach i t-shirtach.
- Tacy jesteśmy w Australii, boss - odpowiedział jeden z zawodników.
- Problem w tym, że tak też gracie w piłkę.

Plaster na rany
Sukcesy odniesione w Korei, Australii, a później również w Rosji (gdzie jak wspomina Hiddink, trzeba było wytłumaczyć dorosłym zawodnikom wybierającym zawsze najbardziej oczywiste zagranie, że trzeba spróbować trudniejszych rozwiązań, a trener nie będzie na nich krzyczał, gdy coś im nie wyjdzie) uczyniły z "Latającego Holendra" specjalistę od piłkarskich zadań specjalnych. Dziś w Chelsea zadaniem Guusa jest uratowanie słabego sezonu i uzdrowienie napiętej atmosfery w szatni. W przeciwieństwie do poprzednika Hiddink nie buduje oblężonej twierdzy, nie podejrzewa sędziów o wrogość wobec Chelsea, a z trenerami rywali wita się serdecznym "misiem". Przekonamy się niedługo, czy szkoleniowiec, którego trudno nie lubić, poprzestanie na ociepleniu wizerunku Chelsea, czy zapewni londyńczykom sukcesy na boisku.



Piłkarz, który połknął parasolkę
W niedzielę o siedemnastej Chelsea Hiddinka spotka się z Manchesterem United prowadzonym przez jego rodaka, Louisa Van Gaala. Poza niderlandzkim paszportem niewiele łączy obu szkoleniowców. Hiddink to mistrz motywacji, używający raczej marchewki niż kija, typ sympatycznego wujaszka, do którego każdy piłkarz może zwrócić się z problemem. Nie uważa się za piłkarskiego filozofa, rewolucjonistę ani pasjonata taktycznych detali, wierzy, że piłkarzom trzeba nakreślić podstawowe zadania i ufać ich kreatywności i odpowiedzialności. Ci, którzy znają go bliżej, twierdzą że - oględnie mówiąc - Hiddink nie jest typem tytana pracy, a wyżej niż dziesiątki godzin spędzonych na analizie gry rywali i śledzeniu taktycznych nowinek ceni czas spędzony w dobranym towarzystwie i miłej atmosferze oraz smaczne jedzenie.

Van Gaal to typ trenera - pracoholika, oddany futbolowi przez całą dobę, nie akceptujący pozostawienia czegokolwiek przypadkowi. Jego poważna, płaska nieco twarz, na której rzadko gości uśmiech, budzi naturalny dystans i jest idealną inspiracją dla dziesiątek karykaturzystów. Już w latach kariery zawodniczej Van Gaal musiał znosić wiele uszczypliwości z powodu swojego wyglądu - jeden z dziennikarzy napisał, że na boisku wygląda "jakby połknął parasolkę". Talentu piłkarskiego Van Gaal nie miał wiele i musiał włożyć ogrom pracy, by osiągnąć przeciętny poziom umiejętności. Jak bywa ze średniej klasy zawodnikami - sprawdził się w zawodzie trenera. Przyzwyczajony od młodości do etosu ciężkiej pracy, w naturalny sposób dalej poświęcał się samodoskonaleniu, z czym często mają problem bardziej uzdolnieni gracze.

Zmierzch ery van Gaala?
W 2014 roku nieco już przygasła trenerska gwiazda Van Gaala nabrała na nowo blasku, gdy prowadzona przez niego Holandia w niezłym stylu sięgnęła po brązowy medal brazylijskiego mundialu, w spektakularnym stylu gromiąc po drodze wielką, choć zmęczoną Hiszpanię. Praca w Manchesterze United była kolejnym wielkim wyzwaniem dla tego pasjonata taktyki. Wiele jednak wskazuje na to, że ta przygoda Holendra powoli zbliża się do końca. Wyniki są dalekie od satysfakcjonujących, styl gry nie zadowala przyzwyczajonych do dominacji kibiców, a angielska prasa coraz śmielej przebąkuje o tym, że za sterami drużyny z Old Trafford wkrótce może zasiąść nie kto inny Portugalczyk Jose Mourinho. Czy w niedzielę zobaczymy ostatnią konfrontację tych starych, holenderskich mistrzów? Wiele wskazuje na to, że przynajmniej na tym poziomie - tak.

Marcin Ostrowski (CANAL+)

POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE