Coraz mniej Anglii w Anglii

wt 1 sierpnia 2017

Tego lata Anglicy idą jak burza. Zdobyli mistrzostwo świata do lat 20 i mistrzostwo Europy do lat 19. Do tego dorobku dorzucili jeszcze srebro i brąz w ME do lat 17 i w ME do lat 21. A gdyby – w końcu -- nauczyli się perfekcyjnie wykonywać rzuty karne, mogliby wygrać także te turnieje.
Ale to jeszcze nie koniec, bo przecież angielscy osiemnastolatkowie triumfowali w czerwcu w prestiżowym turnieju w Toulonie, zaś dorosłe Angielki właśnie biją się o medale na mundialu w Holandii.

Wreszcie, w ubiegłym tygodniu, ruszył z przytupem w europejskich pucharach pierwszy zespół z Anglii, bo Everton obiecująco rozpoczął rywalizację w Lidze Europy. Jak na dwa wakacyjne miesiące to naprawdę bilans całkiem, całkiem.

Za niespełna dwa tygodnie rusza Premier League, a sukcesy angielskich narodowych zespołów napawają kibiców klubowego wyspiarskiego futbolu optymizmem. Że wzrośnie poziom rozgrywek, że Top Six zamieni się w Top Seven, że walka o tytuł, czołową czwórkę i utrzymanie potrwa do ostatniej kolejki. Nasuwa się tylko pytanie, czy Premier League wciąż jest naprawdę angielska?

Właśnie przypomniano sponsorów, którzy w najbliższym sezonie będą reklamować się na strojach zespołów ekstraklasy. Przeważają wśród nich firmy bukmacherskie, ale swoich przedstawicieli mają również inne branże: ubezpieczeniowa, motoryzacyjna, linie lotnicze, finanse i bankowość oraz telekomunikacja. Dla klubów jednak najważniejsze jest to, że tylko z tytułu reklam na koszulkach zarobią w ciągu roku prawie 300 milionów funtów (najbardziej wzbogaci się Manchester Utd – o 47 mln, najmniej Huddersfield – o 1,5 mln). W zdecydowanej większości są to jednak sponsorzy zagraniczni, bo tych brytyjskich mają tylko Liverpool, Southampton, Stoke i Watford. Te dane nie powinny dziwić, bo przecież wśród właścicieli klubów Premier League też przeważają obcokrajowcy, a na kapitale krajowym opierają swoją działalność tylko Brighton, Burnley, Huddersfield, Newcastle, Stoke i West Ham.

Także wśród menedżerów od dość dawna panuje w Premier League moda na przybyszy z zagranicy. Anglię w sezonie 2017/18 reprezentować będzie tylko czterech szkoleniowców – Eddie Howe (Bournemouth), Sean Dyche (Burnley),Craig Shakespeare (Leicester), Paul Clement (Swansea). W tym miejscu warto też przypomnieć, że żaden angielski menedżer nie wygrał jeszcze mistrzostwa Premier League. Honoru Wyspiarzy w ostatnim ćwierćwieczu bronili tylko Szkoci -- sir Alex Ferguson z MU i Kenny Dalglish z Blackburn, a ostatnim Anglikiem który sięgnął po mistrzostwo Anglii był Howard Wilkinson z Leeds w sezonie 1991/92).

Również angielscy piłkarze nie odgrywają już w klubach Premier League aż tak wielkiej roli. Ilu z nich wpłynęło w znaczącym stopniu na mistrzostwo kraju wywalczone w ubiegłym sezonie przez Chelsea? Jeden – Gary Cahill. Bardziej angielski jest wicemistrz, Tottenham, bo w podstawowym składzie „Kogutów” regularnie grali Kyle Walker, Danny Rose, Eric Dier, Dele Alli i Harry Kane. Ale już w trzecim Manchesterze City znów Anglików musieliśmy szukać ze świecą, bo tylko Raheem Sterling i John Stones z dość często grali w wyjściowej jedenastce.

A jakim powodzeniem cieszą się angielscy piłkarze w trakcie trwającego letniego okienka transferowego? Wśród czołowych klubów Premier League raczej niewielkim. Wprawdzie mają opinię bardzo drogich, o czym świadczą 52 miliony funtów zapłacone przez MC za wspomnianego Walkera i kwoty wymieniane w kontekście ewentualnej przeprowadzki Rossa Barkleya (z Evertonu do Tottenhamu lub MC), ale zespoły z Top Six biją się głównie o obcokrajowców. Dlatego trudno mi sobie wyobrazić, by już w tym sezonie angielscy bohaterowie tegorocznych finałów MŚ do lat 20, czy ME do lat 17,18 czy 21 odgrywali na boiskach Premier League pierwszoplanowe role.

RAFAŁ NAHORNY


POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE