Kategoria: liga angielska

Derby Merseyside oczami Rafała Nahornego

pt 31 marca 2017

Relacje między Liverpoolem a Evertonem opisuje dziennikarz CANAL+ SPORT, Rafał Nahorny.

Jeśli w najbliższą sobotę Everton pokona Liverpool, to w stosunku do najlepszych drużyn w Premier League przestaniemy już używać terminu „Top Six”, a zaczniemy nazywać je „Top Seven”. Jest tylko jedno „ale” - „The Toffees” nie wygrali z gospodarzami na Anfield od 18 lat.

Derby Merseyside. Przed laty, jeszcze na początku lat 80., mecze pomiędzy Liverpoolem i Evertonem nazywano „The friendly derby”, a w 1984 r. na Wembley, w finale Pucharu Ligi z udziałem obu zespołów, ich kibice, siedząc obok siebie, wspólnie skandowali „Merseyside, Maerside!” Od tamtej pory wiele się jednak zmieniło. O przyjaźni nie ma już mowy, w jej miejsce pojawiła się wrogość.

Stało się tak po tragedii na Heysel w 1985 roku. Tuż przed finałowym meczem o Puchar Europy pomiędzy Liverpoolem a Juventusem Turyn na stadionie doszło do zamieszek wywołanych przez mieniących się kibicami „The Reds” chuliganów. Zawaliła się trybuna, zginęło 39 osób… Co to ma wspólnego z Evertonem? Otóż w tym samym roku, a także dwa lata później, klub z Goodison Park zdobył mistrzostwo Anglii, ale w europejskich pucharach wystąpić nie mógł, bo jedną z konsekwencji brukselskiej tragedii było wykluczenie przez UEFA wszystkich angielskich drużyn z tych rozgrywek aż na pięć lat.

Więcej o lidze angielskiej

Wcześniej, w sezonie 1968/69, mimo zajęcia trzeciego miejsca w lidze, nie mógł też Everton wystąpić w Pucharze Miast Targowych (poprzednik Pucharu UEFA). Owszem, wysoka lokata w tabeli pozwalała na udział, ale regulamin zakazywał uczestnictwa w tych rozgrywkach dwóch zespołów z tego samego miasta. A pech chciał, że Liverpool w First Division był wtedy… drugi.

A był jeszcze rok 2005, kiedy Liverpool wygrał Ligę Mistrzów, a Everton – w Premier League - zajął czwarte miejsce (Liverpool był dopiero piąty), lokatę premiowaną udziałem w eliminacjach Champions League. Ale ówczesne przepisy UEFA pozwalały na uczestnictwo w LM najwyżej czterech zespołów z jednego kraju i w tej sytuacji władze europejskiego futbolu uznały, że powinny w niej wystąpić trzy najlepsze angielskie drużyny (czyli bez Evertonu) i obrońca głównego trofeum (Liverpool). Premier League stanęła w obronie klubu z Goodison Park, kategorycznie domagając się – kosztem Liverpoolu - dołączenia Evertonu do grona uczestników LM. UEFA ustąpiła i ostatecznie Anglię reprezentowało… pięć drużyn. Jak więc widać napięć pomiędzy odwiecznymi rywalami, których klubowe siedziby znajdują się w odległości jednej mili, nigdy nie brakowało.



Faworytem sobotnich derbów na Anfield jest Liverpool. Choć forma, w jakiej od kilku tygodni znajduje się snajper wyborowy Evertonu, Romelu Lukaku, który strzela jak najęty (zarówno w klubie, jak i reprezentacji Belgii), a także przewodzi w klasyfikacji najskuteczniejszych Premier League, powoduje, że jednak murowanym faworytem gospodarze z pewnością nie są. Wprawdzie, tuż przed Bożym Narodzeniem, na Goodison Park, wygrali pierwsze spotkanie, ale w rewanżu, tuż przed Wielkanocą, wcale nie muszą być górą.

sobota, 1 kwietnia
13:00 Liverpool - Everton, CANAL+ SPORT2
komentarz: Andrzej Twarowski, Rafał Nahorny

POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE