Ekstra plus/ekstra minus: 15. kolejka

pn 7 listopada 2016

Jesteśmy na półmetku sezonu zasadniczego LOTTO Ekstraklasy. W 15. kolejce byliśmy świadkami wielu niecodziennych zdarzeń.

PLUSY:

1) Wisła Kraków na czele z Rafałem Boguskim

Po siedmiu porażkach z rzędu i chyba jednym z najgorszych okresów w historii Wisły Kraków nadeszły lepsze czasy dla kibiców „Białej Gwiazdy”. Ich ulubieńcy nie przegrali już od siedmiu kolejek. Ostatni raz podopieczni Dariusza Wdowczyka schodzili z boiska pokonani 11 września. Wówczas od krakowskiego zespołu lepsi okazali się piłkarze Jagiellonii Białystok. Później było już tylko lepiej. W 15. kolejce LOTTO Ekstraklasy o swoim instynkcie strzeleckim przypomniał Rafał Boguski. „Boguś” po raz drugi w karierze popisał się hat-trickiem. Pierwszy raz trzy gole napastnik Wisły strzelił Odrze Wodzisław w sezonie 2008/2009. Na powtórzenie tego wyczynu czekał prawie 8 lat.

2) Lech Poznań

To był jeden z najlepszych meczów Lecha w tym sezonie. Ruch Chorzów nie miał nic do powiedzenia. Nic. W piątek na boisku w Chorzowie istniał tylko jeden zespół. Pierwszego gola od 2008 roku w Ekstraklasie zdobył Radosław Majewski. Być może będzie to punkt zwrotny dla byłego zawodnika Polonii Warszawa. Z transferem Majewskiego wiązano w Poznaniu ogromne nadzieje. Miał być reżyserem gry, prawdziwą „10”, kimś kto poprowadzi Lecha do walki o mistrzostwo Polski. W meczu w Chorzowie do siatki trafił również Szymon Pawłowski, przełamał się Dawid Kownacki. To bardzo dobry prognostyk dla Nenada Bjelicy. W „11” kolejki znalazło się aż czterech przedstawicieli Lecha. Całkowicie zasłużenie.

LOTTO Ekstraklasa w nc+ - aktualności, wideo, transmisje, wyniki

3) Legia Warszawa

To wcale nie było zadanie łatwe. Trzy dni po historycznym remisie z Realem Madryt, Legia Warszawa podejmowała Cracovię. Piłkarze Jacka Magiery musieli odczuwać skutki środowej potyczki z wicemistrzami Hiszpanii. Pewnych rzeczy nie da się oszukać. Było to widać w niedzielę na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej 3.

Maciej Murawski, ekspert CANAL+ SPORT:
Nie przypominam sobie drużyny, która z taką łatwością operowałaby piłką w meczu z Legią. Cracovia zagrała naprawdę bardzo dobre zawody.

Nietrudno zgodzić się z Murawskim. „Pasom” zabrakło jednego – skuteczności. Być może gdyby podopieczni Jacka Zielińskiego zdołali wyrównać, mecz potoczyłby się zupełnie inaczej. Ale nie zdołali i za to chwała warszawskiej drużynie. Sztuką jest zwyciężyć grając słabsze zawody, sztuką jest wypunktować tak dobry zespół jak Cracovia. I to się mistrzom Polski w 100% udało.

4) Movemberowicze

Akcja #Movember zatacza coraz szersze kręgi. W tym roku weźmie w niej udział wielu naszych ligowców. I za to chcielibyśmy im z całego serca podziękować. Propagujmy, mówmy, tłumaczmy. Pokazujmy jak ważna w naszym życiu jest profilaktyka. Pokazujmy, że warto się przebadać. Posłuchajmy Marcina Rosłonia.


Tutaj znajdziecie więcej informacji o akcji #Movember.

MINUSY

1) Dalibor Pleva

Mówi się o nim: człowiek Czesława Michniewicza od zadań specjalnych. Takiego zadania szkoleniowec „Słoni” chyba przed Słowakiem nie postawił… Pleva najpierw bezmyślnie sfaulował w polu karnym Pyłypczuka (Pilarz obronił strzał Palanki), a kilka minut później brutalnie wyciął… ponownie Pyłypczuka. Sędzia nie miał wątpliwości. Czerwona kartka. Była to bardzo mocna czerwień. Zaćmienie umysłu? Bezmyślność? Jedno jest pewne – Pleva w dużym stopniu przyczynił się do pierwszej porażki Termaliki na własnym stadionie.

2) Obrona Ruchu Chorzów

Pięć goli straconych na swoim stadionie – to nie jest sytuacja normalna. „Na papierze” defensywa Ruchu wygląda bardzo solidnie – Konczkowski, Grodzicki, Kowalczyk, Oleksy – wszyscy z dość dużym doświadczeniem w grze w Ekstraklasie. Nie jeden trener chciałby mieć takie nazwiska w swojej ekipie. Jednak… ta defensywa pozwoliła sobie strzelić już 29 goli w tym sezonie. Gorszym bilansem może „pochwalić się” jedynie kielecka Korona. Waldemar Fornalik ma twardy orzech do zgryzienia. Na rozwiązanie problemu – dwa tygodnie.

3) Bójka w Wiśle Płock

Sytuacja w Wiśle Płock zaczyna robić się nerwowa. Sześć spotkań bez zwycięstwa, ostatnio cztery porażki z rzędu. Niektórym zawodnikom ewidentnie puszczają nerwy. Po ostatnim słabym spotkaniu zremisowanym z Arką Gdynia 0:0 do gardeł skoczyli sobie Dominik Furman i Patryk Stępiński. Gdyby nie pozostali piłkarze Wisły, którzy wcielili się w rolę rozjemców, doszłoby do regularnej bójki. A może właśnie tego potrzeba podopiecznym Marcina Kaczmarka? Może na najbliższych zajęciach jakiś trening bokserski?

MZ

POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE