Ekstra plus/ekstra minus: 2. kolejka

wt 26 lipca 2016

Plusy i minusy drugiej kolejki LOTTO Ekstraklasy. Powody do zadowolenia mają kibice Jagiellonii Białystok, gorszy weekend przeżywali fani z Krakowa i Poznania.

PLUSY

1) Konstantin Vassiljev

Wraca stary, dobry Kosta. Reżyser i dyrygent. Gol, dwie asysty i znakomita gra Estończyka pozwoliły Jagiellonii odnieść wysokie zwycięstwo nad Ruchem Chorzów.

Wygląda na to, że najlepszą „10” w naszej lidze jest… piątka, czyli Konstantin Vassiljev. Jakąś nową skrzynię biegów zamontował Estończykowi trener Michał Probierz - mówił w magazynie Liga+ Extra, Andrzej Twarowski.

Rzeczywiście, widać, że Vassiljev jest znakomicie przygotowany do gry pod względem fizycznym. Zawsze jego największym atutem były umiejętności techniczne, teraz dokłada jeszcze bieganie. Estończyk z dużą lekkością porusza się po boisku, pomaga drużynie również w grze obronnej.

W tym spotkaniu Vassiljev miał dużo miejsca na boisku, więc mógł zaprezentować pełnię swoich umiejętności. Estończyk powinien być kryty bardzo blisko przez przeciwnika, nie jest on szybkim zawodnikiem, więc taka obrona sprawia mu największe problemy - powiedział Maciej Murawski.

2) Yannick Sambea

Mecz Arki z Wisłą miał wielu bohaterów (zarówno pozytywnych jak i negatywnych) jednak jeden piłkarz zwracał szczególną uwagę. Yannick Sambea. Kim jest, pochodzący z Kongo, niemiecki pomocnik?
Przygodę z polską piłką rozpoczynał w pierwszoligowej Miedzi Legnica, gdzie trenerem był Ryszard Tarasiewicz. Sambea nie przebił się jednak do pierwszego składu drużyny z Legnicy i postanowił zmienić klub. Dlaczego Tarasiewicz nie chciał postawić na Niemca? To pozostanie słodką tajemnicą byłego trenera Śląska Wrocław. W Gdyni mu po prostu zaufano.

Sambea zachwyca nie tylko dobrą grą. Podczas piątkowego spotkania udzielał wywiadów w języku polskim. Jak to mówią „chcieć to móc”. Trener Jiri Necek ma się od kogo uczyć.

3) Zagłębie Lubin

Tydzień temu chwaliliśmy Zagłębie, dziś… też musimy to zrobić. Pozycja lidera, 6 punktów, zero straconych goli, wyeliminowanie Partizana – takiego początku sezonu nie wyobrażali sobie nawet najwięksi lubińscy optymiści. Zespół Piotra Stokowca w sześciu spotkaniach stracił tylko jednego gola (w meczu wyjazdowym ze Slavią Sofia). W Lubinie wszystko wydaje się być na swoim miejscu. Piłkarze są znakomicie przygotowani do sezonu zarówno pod względem fizycznym jak i pod względem mentalnym. Uwierzyli, że mogą odnieść sukces, że to jest ten moment, kiedy mogą osiągnąć naprawdę dobry wynik.

W Lidze+ Extra Tomasz Smokowski i Andrzej Twarowski rozmawiali z Kamilem Wilczkiem, który na co dzień występuje w duńskiej lidze. Według byłego pomocnika Piasta, Zagłębie ma duże szanse na przejście SonderyjskE.

SonderyjskE to zespół, który nie ma w swoich szeregach wielkich indywidualności, ich siłą jest kolektyw - stwierdził Wilczek.

MINUSY

1) Michał Miśkiewicz

Dwa mecze, dwa klopsy. Bramkarz Wisły Kraków, delikatnie mówiąc, niezbyt udanie rozpoczął nowy sezon LOTTO Ekstraklasy. W pierwszej kolejce po błędzie Miśkiewicza gola zdobył Jarosław Fojut. W Gdyni zawinił przy bramce Dariusza Zjawińskiego, choć sam uważa, że był faulowany przez napastnika Arki. Kamery jednak pokazały coś zupełnie innego.
Na swoją szansę czeka 34-letni Łukasz Załuska. Jeżeli trener Wdowczyk zdecyduje się na zmianę bramkarza już w najbliższym meczu, nikt nie powinien być zdziwiony.

2) Forma napastników Lecha Poznań

Marcin Robak i Nicki Bille Nielsen – to przede wszystkim ci dwaj piłkarze są odpowiedzialni za zdobywanie goli w zespole „Kolejorza”. Jak na razie swoje zadanie wykonują na… zero. Bo właśnie tyle bramek w pierwszych dwóch kolejkach LOTTO Ekstraklasy zdobył poznański Lech. W meczu o Superpuchar również żaden z nich nie pokonał bramkarza warszawskiej Legii, mimo tego, że poznaniacy zdobyli aż 4 gole. Spory ból głowy ma Jan Urban. Dawid Kownacki, który mógłby grać na pozycji nr 9 pauzuje z powodu kontuzji. Pozostają modlitwy. Modlitwy o przełamanie Robaka lub Nielsena.

3) Tempo ataku Cracovii

Naprawdę miło ogląda się grę „Pasów”. Zaryzykujemy stwierdzenie, że Cracovia to taka polska FC Barcelona, tyle, że grająca miliard razy wolniej. Za wolno nawet na zespół Bruk-Bet Termaliki. Zespół Jacka Zielińskiego swobodnie rozgrywał piłkę na połowie niecieczan, jednak od 30 metra agresywna gra „Słoni” zupełnie zdezorganizowała poczynania „Pasów”. Brakowało szybkich wymian podań, prób zagrania prostopadłej piłki, rozciągnięcia gry na skrzydła. Termalica pokazała wszystkim zespołom LOTTO Ekstraklasy, w jaki sposób zniwelować dobre strony krakowskiego zespołu. Od Cracovii oczekujemy przede wszystkim większej kreatywności w ataku pozycyjnym i szybszego tempa rozegrania akcji. Wiemy, że to potrafią.

MZ

POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE