Kategoria: liga angielska

Genialny Kevin to za mało: Manchester City

cz 28 maja 2020

Już tylko teoretyczne szanse, i to naprawdę minimalne, mają piłkarze menedżera Pepa Guardioli na obronę tytułu mistrza Anglii. Bo dwadzieścia pięć punktów straty do lidera z Liverpoolu to więcej niż przepaść - Rafał Nahorny dziś ocenia urzędującego mistrza.

MANCHESTER CITY - MIEJSCE 2

Nic zatem dziwnego, że Manchester City z większą niecierpliwością czeka na dokończenie rywalizacji w Lidze Mistrzów i Pucharze Anglii, które jeszcze może wygrać, niż na ostatki w ekstraklasie.

Zanim jednak angielska Premier League wznowi rozgrywki, w dniach od 8 do 10 czerwca Sąd Arbitrażowy do spraw Sportu w Lozannie, rozpatrzy odwołanie klubu z Etihad Stadium, który zakwestionował i zaskarżył wyrok UEFA wyrzucający „The Citizens” na dwa najbliższe sezony z europejskich pucharów i nakazujący zapłatę grzywny w wysokości 25 milionów funtów. W ten sposób futbolowa centrala ukarała bowiem Manchester City za łamanie zasad finansowego Fair Play w latach 2012-2016. Ale na ostateczną decyzję w tej sprawie musimy poczekać do lipca.  

– Jestem pewien, że przyszłym sezonie Manchester City wystąpi w Champions League. Wierzę, że prawda zwycięży, a nasze odwołanie przyniesie zmianę wyroku i UEFA anuluje dwuletnią dyskwalifikację. Jeśli ktoś jest przekonany, że ma rację, powinien walczyć – przekonuje, już od połowy lutego, Guardiola.

A jego podopieczni na surowy werdykt działaczy zareagowali na boisku, w sportowy sposób. Najpierw, zaledwie tydzień po ogłoszeniu decyzji przez UEFA, w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów odnieśli wyjazdowe zwycięstwo nad Realem w Madrycie, a potem wygrali finał Pucharu Ligi z Aston Villą.

Manchester City za kadencji Guardioli nie wybiera sobie rozgrywek. Chce zwyciężać na wszystkich frontach. Świadczą o tym dwa mistrzostwa kraju, jeden FA Cup, trzy Puchary Ligi i dwie Tarcze Wspólnoty. Do kolekcji brakuje tylko jakiegoś europejskiego trofeum, czyli po prostu triumfu w Champions League.

Przed sezonem zespół wzmocniono defensywnym pomocnikiem Rodrim z Atletico Madryt (za 60 mln funtów) i bocznymi obrońcami – Joao Cancelo z Juventusu Turyn (za 50 mln) i Angelinho. Pierwszy zaaklimatyzował się w drużynie dość szybko, drugiego latem chce menedżer zastąpić Nelsonem Semedo z Barcelony, a trzeciego jeszcze zimą wypożyczył do RB Lipsk.

Jak przystało na mistrza kraju zaczęli „The Citizens” sezon od mocnego uderzenia. Po zwycięskich rzutach karnych z Liverpoolem zdobyli Charity Shield, a na inaugurację Premier League rozgromili na wyjeździe West Ham i rozsiedli się na fotelu lidera. Nikt wtedy nie mógł przypuszczać, że przodownictwo tak szybko stracą i już nigdy na pierwsze miejsce w tabeli nie wrócą. Niby z podium nie spadali, ale jego drugi lub trzeci stopień dla broniącego główne trofeum zespołu, nie zaspokajał ambicji menedżera i piłkarzy.

Rywale skutecznie wprowadzali w życie zasadę „bij mistrza!”. Manchester City przegrał już w lidze siedem meczów, czyli więcej niż w sumie w dwóch poprzednich sezonach, a Etihad Stadium przestał być twierdzą nie do zdobycia. – Rywale rozszyfrowali nas, znaleźli sposób na nasz sposób gry – tłumaczył kolejne niepowodzenia Kyle Walker. A eksperci na Wyspach dodawali, że „The Citizens” nie są już tak głodni i drapieżni jak w mistrzowskich sezonach.

Tradycyjnie najwięcej obrywało się defensywie, a gdy jeszcze w sierpniu poważnej kontuzji doznał jej lider, Aymeric Laporte (wrócił na boisko dopiero w połowie stycznia), pozbawiona przywództwa formacja posypała się na dobre. Nawet przesunięty z drugiej linii na środek obrony Fernandinho nie był w stanie zacerować wszystkich dziur. Mylili się John Stones i Nicolas Otamendi, błędy popełniali też Benjamin Mendy i bramkarz Ederson (68 procent obronionych strzałów to wśród bramkarzy, którzy rozegrali co najmniej 12 meczów piąty wynik od końca!). Manchester City już stracił 4 bramki więcej niż w całym ubiegłym sezonie. Aż pięć zespołów w lidze straciło mniej goli niż MC.

Za to dwoił się i troił najlepszy zawodnik w Premier League w tym sezonie pomocnik Kevin de Bruyne. Najłatwiej uzasadnić ten wybór liczbami, bo 7 goli i 16 asyst to bilans znakomity. Ale reprezentant Belgii to nie tylko świetne statystyki, a przede wszystkim pełna polotu i finezji gra do przodu, na którą patrzy się z niekłamaną przyjemnością. Gdyby jeszcze koledzy z ataku potrafili wykorzystać wiele innych tworzonych przez niego okazji pod bramką rywali…

Do skuteczności skrzydłowych i napastników trudno się jednak przyczepić, bo przecież Manchester City strzelił – mimo jednego zaległego meczu – najwięcej goli w lidze (Sergio Aguero zdobywa bramkę w Premier League w tym sezonie co 88 minut!). Ale fakt, że „The Citizens” nie wykorzystali, tylko w lidze, aż czterech rzutów karnych, nie wystawia ich wykonawcom najlepszego świadectwa. Wychwalani pod niebiosa w ubiegłych sezonach skrzydłowi, również obniżyli loty. Najszybszy z nich Leroy Sane nie mógł grać z powodu kontuzji, ale Bernardo Silvie i Riyadowi Mahrezowi zdarzały się przestoje. A Raheem Sterling? Niby w lidze i pucharach zdobył już 20 bramek, ale w 2020 r. ani jednej.

Odnoszę jednak wrażenie, że jesteśmy dla MC zbyt surowi. Oceniamy bowiem zespół Guardioli głównie przez pryzmat ogromnej straty punktowej do Liverpoolu, który jest w tym sezonie skuteczny do bólu. Rzeczywiście strata jest ogromna, ale czy naprawdę ustępujący mistrz jest o dwie klasy gorszy od lidera? Poza tym „The Citizens” wcale aż tak bardzo nie zawodzą, o czym świadczy fakt, że mogą jeszcze zakończyć sezon w potrójnej koronie. Choć tak samo jak ta korona jest dziś dla klubu z Etihad ważne skuteczne odwołanie od wyroku UEFA. Bo inaczej Guardiola i de Bruyne mogą poszukać sobie innego miejsca pracy.

RAFAŁ NAHORNY

POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE