Kategoria: liga angielska

Koszmarni w drugich połowach: Everton

cz 14 maja 2020

Ciekawe, że gdyby mecze w Premier League trwały tylko 45 minut, to Everton byłby w tabeli na 5. miejscu. Natomiast koszmarnie gra zespół w drugich połowach, bo jego dorobek w tym czasie wystarczyłby zaledwie na zajęcie 18 lokaty - pisze Rafał Nahorny.

EVERTON - miejsce 12

Jeśli angielska Premier League wznowi w czerwcu rozgrywki, to od razu, bo już w 30. kolejce, szykuje się szlagier, czyli derby Merseyside (na Goodison Park albo na neutralnym terenie). „The Toffees”, którzy nie rozpieszczali ostatnio swoich kibiców, liczą na pierwsze od dekady zwycięstwo nad Liverpoolem. Ale nawet w razie porażki ich ulubieńców rywal zza miedzy mistrzostwa kraju jeszcze nie będzie mógł świętować, a tego przecież fani Evertonu, zwłaszcza w meczu u siebie, nie przeżyliby.

Od początku sezonu piłkarze z Goodison Park grają w kratkę. Choć fakt, że na początku grudnia – krótko, bo krótko – znajdowali się w fazie spadkowej świadczy o tym, że z tą „kratką” chyba trochę przesadziłem, bo serie, najpierw czterech, a potem trzech porażek z rzędu, przedzielone dwoma zwycięstwami i remisem, zasługują na surowsze potraktowanie. Tak też zresztą oceniono portugalskiego menedżera Marko Silvę, któremu wtedy podziękowano za pracę, a pod choinkę Everton dostał w prezencie jednego z najbardziej utytułowanych szkoleniowców – Carlo Ancelottiego.

Za kadencji Carletto rejon zagrożenia spadkiem Everton opuścił bardzo szybko, ale do miejsc gwarantujących występy w europejskich pucharach specjalnie się nie zbliżył. Za to w ostatnim meczu przed przerwą w rozgrywkach dostali „The Toffees” tęgie wyjazdowe lanie od Chelsea, tracąc aż cztery gole i nie strzelając ani jednego. Bo Everton u siebie i Everton na wyjeździe to dwie różne drużyny. W gościach bowiem liverpoolczycy zdobyli ponad dwa razy mniej punktów niż na Goodison Park, a ta sama uwaga dotyczy także piłek przepuszczonych do siatki przez Jordana Pickforda.

Reprezentacyjnemu bramkarzowi Anglików znacznie łatwiej koncentrować się przed własnymi kibicami niż na obcych stadionach. Ciekawe, że gdyby mecze w Premier League trwały tylko 45 minut, to Everton byłby w tabeli na 5. miejscu. Natomiast koszmarnie gra zespół w drugich połowach, bo jego dorobek w tym czasie wystarczyłby zaledwie na zajęcie 18 lokaty.

Wśród piłkarzy, na których Ancelotti może liczyć najbardziej wyróżnia się niewątpliwie 22-letni napastnik Dominic Calvert-Lewin. Od zdobycia z reprezentacją Anglii do lat 20 tytułu mistrza świata poczynił ogromne postępy (w tym sezonie strzelił już 13 goli w Premier League, ponad dwa razy więcej niż w poprzednim), a w duecie z brazylijskim skrzydłowym Richarlisonem tworzy naprawdę groźny atak. Włoski menedżer czeka jeszcze na przebudzenie rodaka, utalentowanego Moise Keana. Ten jednak karany przez Marco Silvę za to, że spóźniał się na treningi, a raz nawet na mecz, w czasie pandemii urządził w domu prywatkę, której klub, rzecz jasna, nie puścił mu płazem. Niestety na boisku jego zachowanie aż tak bardzo nie rzuca się w oczy…

Świetnie radzi sobie Everton po rzutach rożnych, bo 9 goli strzelonych w ten sposób to naprawdę pokaźny dorobek. Rozczarowują za to ci, którzy mieli wspierać przednią formację, bo kupiony z Arsenalu za 35 mln funtów Alex Iwobi, oraz Gylfi Sigurdsson grają poniżej oczekiwań. Dla islandzkiego pomocnika to już 9. sezon w Premier League i nigdy w tej fazie rozgrywek nie miał na koncie tak skromnej liczby goli (uderzał na bramkę 38 razy, a zdobył zaledwie 1 bramkę!). Wciąż za to nie wiemy czego oczekiwać od kupionego latem z Mainz za 25 mln funtów Jean Philippe’a Gbamina, bo Iworyjczyk ledwo przedstawił się kibicom i od razu odniósł kontuzję uda.

W defensywie wiele do życzenia pozostawia komunikacja pomiędzy środkowymi obrońcami – Kolumbijczykiem Yerrym Miną i Michaelem Keane’em (w tej sytuacji coraz więcej szans dostaje Mason Holgate), co wpływa negatywnie na bramkarza Pickforda (w reprezentacji Anglii emanuje spokojem, w Evertonie jest kłębkiem nerwów). Z kolei boczni obrońcy Seamus Coleman i Lucas Digne znacznie lepiej sprawują się w ofensywie, za to często zapominają, co należy do ich podstawowych obowiązków. Wydaje się jednak, że mimo wszystko Everton ma na tyle silną kadrę, by pod wodzą tak wytrawnego menedżera jak Ancelotti zakończyć sezon w górnej połówce tabeli. A może nawet otrzeć się o europejskie puchary?

RAFAŁ NAHORNY

POLECANE

 

Ekstraklasa wraca 29 maja!

WSZYSTKIE MECZE 27. KOLEJKI W CANAL+
 

 

Bayer - Wolfsburg

WTOREK / 26 MAJA / 20:25 / CANAL+ SPORT
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

RB Lipsk - Hertha Berlin

ŚRODA / 27 MAJA / 18:25 / CANAL+ SPORT
 

Nowe pozycje programowe CANAL+ SPORT

PROGRAM NA ŻYWO I POZYCJE ARCHIWALNE
 

Marzą o Lidze Mistrzów

NAHORNY O MANCHESTERZE UNITED