Krzysztof Bandych: Wisła chce w tym roku kalendarzowym zdobyć jeszcze 4 punkty

śr 18 listopada 2015

Na 8. kolejkę VELUX EHF Ligi Mistrzów zaprasza dziennikarz nc+, Krzysztof Badnych:

Długo czekaliśmy na ligomistrzowy weekend, w którym zwycięstwa odniosą oba polskie kluby. Wreszcie, w 7. kolejce Orlen Wisła pokonała Besiktas, a ekipa Vive Tauronu zwyciężyła KIF. Mamy prawo oczekiwać, że w spotkaniach rewanżowych nasi także zdobędą komplet punktów. Z roku na rok Besiktas jest silniejszą drużyną, jednak jeszcze nie osiągnął poziomu, na którym jest Wisła.
W Płocku mistrz Turcji dotrzymywał kroku „Nafciarzom” tylko w pierwszej połowie. W drugiej był tłem dla grających bardzo mądrze gospodarzy. Wreszcie zobaczyliśmy Wisłę dobrze zbalansowaną, w której bramki zdobyli wszyscy zawodnicy występujący w polu. Kapitalny mecz zaliczył Mateusz Piechowski. To jeden z tych szczypiornistów, którego rozwój możemy śledzić niemal na bieżąco. Przecież dwa lata temu, kiedy Wisła z impetem wchodziła do Champions League, Mateusz był jednym z wielu perspektywicznych juniorów. Mecze najlepszych oglądał w najlepszym wypadku z ławki. Dziś, to drugi obrotowy „Nafciarzy”, który w przyszłości może być liderem na tej pozycji nawet w reprezentacji Polski. Jestem ciekaw, czy Wiślak jest już w stanie zagrać dwa dobre mecze w pucharach tydzień po tygodniu. Wisła chce w tym roku kalendarzowym zdobyć jeszcze 4 punkty. Żeby osiągnąć cel, powinna wygrać w Turcji.

Po zdobyciu Kopenhagi mistrzowie Polski ciągle mają szansę na zajęcie pierwszego lub drugiego miejsca w grupie. Nie wyobrażam sobie, by w najbliższym meczu z KIFem pozwolili rywalom na zdobycie choćby punktu. Duńczycy ciągle walczą z plagą kontuzji. Grają bez prawego skrzydła i z konieczności, a nie z wyboru rotują ustawieniem drugiej linii. Żeby zagrozić Vive powinni mieć pełny skład. Wtedy - tak jak w listopadzie 2013 roku - wszystko byłoby możliwe. Przypomnijmy, że wówczas KIF dwa razy pokonał Vive. To były bardzo zacięte mecze. Teraz nie spodziewam się powtórki, tym bardziej, że do składu mistrza Polski może wrócić Uros Zorman. Nie wiem, jak nasi widzowie, ale ja będę uważnie obserwował grę Lasse Anderssona. 21-letni lewy rozgrywający KIF-u jest w fenomenalnej formie. Ma wspaniały repertuar rzutów i jeśli ktoś w ekipie mistrza Danii ma zdobywać bramki z II linii, to właśnie on. W pierwszym meczu z Vive Andersson był trochę na bakier ze skutecznością, ale kilkoma rzutami po prostu zachwycił. Z drugiej strony, w Kopenhadze bardzo dobry mecz rozegrał nasz bombardier, Karol Bielecki, który zdobył 7 bramek z 9 prób. Co ważne, wykorzystał też wszystkie rzuty karne. Dobra forma "Koli" to pozytywna wiadomość nie tylko dla Vive, ale i dla reprezentacji Polski. Wspomniałem pechowy listopad 2013 roku. Wtedy Vive przegrało 3 mecze i skomplikowało sobie sytuację w tabeli. Teraz nie będzie powtórki. Zwycięstwo w dwumeczu z KIF-em to obowiązek, a potem czas na listopadowe danie główne. Czyli mecz Vive Tauronu z Vardarem. Ale to opowieść na inną okazję.

POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE