Kategoria: liga angielska

Kulejąca defensywa: Tottenham

śr 20 maja 2020

To jedyny zespół z „Big Six”, który w tym sezonie nie ma już żadnych szans na zdobycie jakiegokolwiek trofeum. Rafał Nahorny bierze na rozkład Tottenham.

TOTTENHAM - miejsce 8

To jedyny zespół z „Big Six”, który w tym sezonie nie ma już żadnych szans na zdobycie jakiegokolwiek trofeum. Najpierw bowiem odpadł Tottenham z Pucharu Ligi (z IV-ligowym Colchesterem), potem z Pucharu Anglii (z Norwich), a na końcu pożegnał się z Ligą Mistrzów (nie dał rady RB Lipsk). W walce o prymat w Premier League nie liczył się praktycznie od początku rozgrywek.

Przyczyn tych niepowodzeń należy szukać jeszcze w wydarzeniach z ubiegłego sezonu, gdy stołeczne „Koguty” awansowały do finału Champions League. Niestety porażka z Liverpoolem odcisnęła piętno na piłkarzach, bo chyba do dziś nie wrócili po tej przegranej do psychicznej równowagi. Zresztą wątpliwości co do mentalności zawodników Tottenhamu pojawiały się już wcześniej i wielu ekspertów uważa, że nie ustąpią dopóki zespół nie zdobędzie jakiegoś trofeum.

Za kadencji Mauricio Pochettino, nawet bez możliwości dokonywania transferów, londyńczycy grali bardzo widowiskowo i zewsząd słyszeli pochwały. Za to menedżer przekonywał kibiców i dziennikarzy, że najważniejsze są awanse do Ligi Mistrzów, trofea zaś dopiero w drugiej kolejności. A taka retoryka rzadko dobrze wpływa na piłkarzy…

Z argentyńskim menedżerem Tottenham rozstał się w połowie listopada. Choć wcześniej, w letnim transferowym okienku, do zespołu dołączyli Tanguy Ndombele z Olympique’u Lyon (za rekordowe 55 mln funtów), Ryan Sessegnon z Fulham (25 mln) i Giovani Lo Celso z Betisu Sevilla (wypożyczenie, w styczniu zamienione na transfer definitywny za 25 mln), to na razie zbyt dużo jakości drużynie nie dodali.

Można było też odnieść wrażenie, że Pochettino trochę się pogubił, że zawodnicy stracili entuzjazm i wiarę w to, że w tym składzie mogą osiągnąć coś więcej niż do tej pory. Symbolem tej niemocy była październikowa porażka w Lidze Mistrzów – 2:7 u siebie z Bayernem Monachium, nie mniej zabolała też wyjazdowa przegrana 0:3 z Brightonem w Premier League. W efekcie londyńczycy wylądowali w tabeli na 14. miejscu, a prezes Daniel Levy poprosił o pomoc Jose Mourinho.

Portugalczyk ostro wziął się do pracy. Wprawdzie w styczniu poważnego urazu doznał Harry Kane i od tej pory już nie grał, nie udało się też zatrzymać w klubie Christiana Eriksena, którego sprzedano do Interu Mediolan, ale na początku lutego Tottenham pokonał Manchester City 2:0 i awansował na 5. miejsce.

Wkrótce jednak, gdy do kontuzjowanego najlepszego snajpera zespołu dołączył drugi w klubowej klasyfikacji strzelców Son Heung-min, który złamał rękę (wcześniej operacji uda poddał się inny pomocnik Moussa Sissoko), znów się wszystko posypało. I to nie tylko w ofensywie, bo obrońcy (zwłaszcza belgijscy środkowi – Toby Alderweireld i Thomas Vertonghen), których w poprzednich sezonach zazdroszczono londyńczykom oraz bramkarze również spisywali się znacznie gorzej.

W defensywie Tottenham ma gorsze liczby niż w ataku (londyńczycy już stracili więcej goli niż w całym ubiegłym sezonie), a Hugo Lloris i Paulo Gazzaniga razem nazbierali zaledwie cztery mecze „na zero z tyłu”, a więc tyle co golkiperzy Aston Villi i Bournemouth, czyli… najmniej w Premier League.

Zaraz po zatrudnieniu Mourinho przebudził się Dele Alli, ale pozbawiony towarzystwa Kane’a i Sona znów stał się irytujący i apatyczny. A na czołówki gazet trafiał głównie wtedy, gdy w mediach społecznościowych w niewybredny sposób żartował z koronawirusa i gdy niedawno włamano się do jego domu. Z kolei bohater końcówki ubiegłego sezonu Lucas Moura nie strzelił gola w lidze od połowy grudnia, czyli od 12 kolejek.

Niewiele pożytku, przynajmniej na razie, ma Tottenham z najdroższego w historii klubu Ndombele, a także z wypożyczonego zimą z Benfiki Lizbona pomocnika Gedsona Fernandesa. Co z tego zatem, że starał się bardzo kupiony w styczniu z PSV Eindhoven, za 25 milionów funtów, holenderski skrzydłowy Stefan Bergwijn, skoro uległ kontuzji i na boisko szybko nie wróci.

Na pytanie, czy Tottenham, który nie wygrał żadnego z ostatnich sześciu spotkań w lidze i pucharach, nie wyzbył się jeszcze marzeń o Lidze Mistrzów i czy w ogóle walczy jeszcze w tym sezonie o europejskie puchary, odpowiedź możemy otrzymać już w pierwszym meczu po ewentualnym wznowieniu rozgrywek Premier League. Na piątek 12 lub 19, a może nawet 26 czerwca, zaplanowano bowiem spotkanie Tottenham – Manchester United. Jeśli gospodarze zagrają z Kane’em i Sonem w składzie, to kto wie…

RAFAŁ NAHORNY

POLECANE

 

Ekstraklasa wraca 29 maja!

WSZYSTKIE MECZE 27. KOLEJKI W CANAL+
 

 

Bayer - Wolfsburg

WTOREK / 26 MAJA / 20:25 / CANAL+ SPORT
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

RB Lipsk - Hertha Berlin

ŚRODA / 27 MAJA / 18:25 / CANAL+ SPORT
 

Nowe pozycje programowe CANAL+ SPORT

PROGRAM NA ŻYWO I POZYCJE ARCHIWALNE
 

Marzą o Lidze Mistrzów

NAHORNY O MANCHESTERZE UNITED