Kategoria: liga angielska

Marzą o Lidze Mistrzów: Manchester United

pn 25 maja 2020

Na trzech frontach biją się jeszcze „Czerwone Diabły”. A tuż przed przerwą w tych bataliach, spowodowanej koronawirusem, piłkarze Ole Gunnara Solskjaera znajdowali się w wybornej formie - pisze Rafał Nahorny.

MANCHESTER UTD - miejsce 5

Odnieśli trzy zwycięstwa z rzędu i wszystkie do zera, a w sumie bez porażki pozostają od końca stycznia. W tym czasie wygrali aż osiem razy, a trzy mecze zremisowali. Zachowali więc szansę na triumf w Pucharze Anglii i Lidze Europy, marzy im się też awans do Ligi Mistrzów. Czwarte miejsce w ekstraklasie z pewnością jest w ich zasięgu, a przecież jeśli UEFA utrzyma w mocy dyskwalifikację Manchesteru City, to występy w Champions League zagwarantuje też piąta lokata w lidze.

Przed sezonem Manchester United dokonał trzech transferów. Kupując z Leicester za 80 mln funtów Harry’ego Maguire’a, uczynił go najdroższym obrońcą na świecie. Sporo, bo aż 50 mln, kosztował inny defensor Aaron Wan-Bissaka, a tylko za utalentowanego walijskiego skrzydłowego Daniela Jamesa ze Swansea zapłacono znacznie mniej, bo tylko 15 milionów. Dziś jednak nikt nie żałuje wydanych pieniędzy, bo z letnimi zakupami, wreszcie, trafiono w dziesiątkę.

Mimo, że ligę zespół z Old Trafford zaczął od efektownego zwycięstwa (4:0 nad Chelsea) gra „Czerwonych Diabłów” pozostawiała wiele do życzenia. Kolejne mecze potwierdziły ten niepokój, bo w połowie października MU zajmował w tabeli dopiero 14. miejsce. Wśród kibiców i dziennikarzy odżyły więc spekulacje co do przyszłości Solskjaera w MU. A gdy kontuzji doznał Paul Pogba wielu ekspertom wydawało się, że o skutecznej pogoni za czołówką piłkarze mogą już zapomnieć.

Ale wtedy drużyna, która może pochwalić się najmłodszą podstawową jedenastką w Premier League (średnia wieku nieco ponad 25 lat) zaczęła odrabiać straty. Marcus Rashford strzelał jak na zawołanie, a Maguire dowodził defensywą. Udało się więc zremisować z Liverpoolem, a w krótkim odstępie czasu pokonać Tottenham i Manchester City. Nowy Rok przywitały „Czerwone Diabły” na 5. miejscu.

A zimą MU znów się wzmocnił, bo zakupu Bruno Fernandesa ze Sportingu Lizbona za 67 mln funtów i wypożyczenia Odiona Ighalo z Shanghai Shenhua inaczej nazwać nie można. Portugalczyk niemal od razu zaskarbił sobie sympatię kibiców z Old Trafford, którzy „Bruuuno” akcentują niemal tak samo, jak kiedyś „Roooney”. Fernandes tak skutecznie rozgrywa, tak ambitnie walczy i w dodatku jeszcze celnie strzela, że pogłoskami o odejściu Pogby do Realu Madryt fani MU przestali się przejmować.

Także 30-letni nigeryjski napastnik spisuje się lepiej niż oczekiwano. Jego „ nagłe zastępstwo”, bo od połowy stycznia kontuzję pleców leczy Rashford ocenia się bardzo wysoko. Choć najczęściej wchodzi Ighalo na boisko z ławki to i tak potrafi odcisnąć piętno grze „Czerwonych Diabłów” w ataku. Czy golami, jakie strzelił w Pucharze Anglii i Lidze Europy zasłuży sobie Nigeryjczyk na stały kontrakt? Za tydzień kończy się jego wypożyczenia, a Chińczycy nie chcą go przedłużyć. Ale dla Solskjaera najważniejsze jest, że z Fernandesem i Ighalo w składzie zespół jeszcze nie przegrał. Ani w lidze, ani w pucharach.

Do momentu odniesienia kontuzji najlepszym zawodnikiem MU był niewątpliwie Rashford, który strzelił 14 goli w lidze i jeszcze 5 w pucharach. Od razu zaaklimatyzował się w zespole szybki jak błyskawica James, a najmłodszy w kadrze, napastnik Mason Greenwood, mimo roli zmiennika, może pochwalić się już strzelonymi 10 golami.

W drugiej linii u boku Fernandesa postępy zrobił wychowanek Scott McTominay, a wreszcie na miarę możliwości zaczął grać Fred. W roli kapitana (po odejściu Ashleya Younga do Interu Mediolan) sprawdza się Maguire. Z kapitańską opaską zdobywa nawet bramki, czego wcześniej w MU nie robił.

Za to formy sprzed dwóch lat nie może odzyskać bramkarz David De Gea. Hiszpan popełnił kilka juniorskich wręcz błędów, za które słono płacił cały zespół. Choć fakt, że w ostatnich 6 meczów skapitulował tylko raz może świadczyć, że limit pomyłek wreszcie wyczerpał. Długo, bo prawie półtora roku, na powrót do dyspozycji na miarę swojego talentu i gola w Premier League czeka natomiast Jesse Lingard, a Solskjaer powoli zaczyna tracić cierpliwość do Anglika.

Czym wyróżnia się MU w tym sezonie na tle innych zespołów w Premier League? Gdyby mecze trwały tylko 45 minut byłby w tabeli na drugim miejscu, ale po przerwie nie zawsze potrafi utrzymać korzystny wynik.

Z kolei defensywę MU ma najlepszą w lidze, ale… tylko u siebie, bo na Old Trafford stracił zaledwie 12 goli. Za to na obcych boiskach De Gei ucieka gdzieś koncentracja, a pozostali defensorzy również gubią się częściej niż przed swoimi kibicami.

Wznowienia rozgrywek piłkarze Solskjaera obawiać się raczej nie powinni, bo żaden zespół nie miał przed koronawirusem tak dobrej passy jak „Czerwone Diabły”. Chociaż świadomość, że „na dzień dobry” staną naprzeciwko swojego byłego menedżera Jose Mourinho podpowiada, że czujność i ostrożność nie zaszkodzi. Zwłaszcza, że gwiazdy Tottenhamu - Harry Kane i Son już są zdrowe i wracają do formy.

RAFAŁ NAHORNY

POLECANE

 

Restart NBA

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Witamy w Premier League: Leeds United

PRZECZYTAJ TEKST RAFAŁA NAHORNEGO
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE
 

Bez wygranej w 2020 roku

NAHORNY O BRIGHTON