Kategoria: liga angielska

Mistrzowie drugiej połowy: Wolverhampton

pt 22 maja 2020

Na Wyspach uważają, że najtrudniejszy jest drugi sezon po awansie do Premier League. Ale kłam tej opinii zadają właśnie piłkarze z Wolverhampton, którzy grają jeszcze lepiej niż rok temu, gdy występowali w ekstraklasie w roli beniaminka - pisze Rafał Nahorny.

WOLVERHAMPTON - miejsce 6

Przecież zespół z Molineux nie dość, że wciąż ma szansę na poprawę 7. lokaty z ubiegłego sezonu, to jeszcze z powodzeniem walczy w europejskich pucharach, do których wrócił po 39 latach (w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europy zremisował 1:1 na wyjeździe z Olympiakosem Pireus i czeka na decyzję UEFA o kontynuacji rozgrywek).

Falstart na początku sezonu, czyli sześć meczów z rzędu w Premier League bez zwycięstwa zepchnął „Wilki” do strefy spadkowej. Ale otrzeźwienie przyszło bardzo szybko i od połowy listopada podopieczni menedżera Nuno Espirito Santo zajmowali już tylko miejsca od ósmego wzwyż.

Gdyby mecze w ekstraklasie trwały tylko 45 minut, to Wolves zamykaliby ligową tabelę. Aż się nie chce wierzyć, że drużyna, która dziś bije się o Ligę Mistrzów zaczynała jak… „Lokomotywa” z wierszyka Juliana Tuwima, czyli: „najpierw powoli jak żółw ociężale, ruszyła maszyna po szynach ospale”. Nie ma bowiem w Premier League zespołu, który prowadził 1:0 zaledwie sześć razy!
Za to po przerwie drużyna z Molineux… „i biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, i dudni, i stuka, łomoce i pędzi”, czyli po mistrzowsku odrabia straty. Nikt w lidze nie zdobył tylu punktów w sytuacji, gdy przegrywał 0:1. „Wilki” wywalczyły w ten sposób aż 21pkt, a Southampton i Manchester City uległy piłkarzom Nuno Espirito Santo nawet, gdy prowadziły różnicą dwóch bramek! Co więcej, Wolves pokonali w tym sezonie mistrza Anglii aż dwa razy. Gdyby jeszcze udało się wygrać kilka ze zremisowanych meczów („Wilki” dzieliły się punktami z rywalami aż 13 razy, najwięcej w Premier League, tyle co Arsenal)…

Te zdecydowanie ponad przeciętne wyniki osiągnął Wolverhampton dość skromnymi siłami, bo w lidze grało zaledwie 20 piłkarzy (tylu ilu w Leicester, w innych zespołach wystąpiło więcej zawodników). Zresztą podstawowy skład „Wilków” na ligowe mecze dość łatwo przewidzieć, bo portugalski menedżer, tak jak w ubiegłym sezonie, stawia na stabilizację w wyjściowej „11”. Mimo że, obok Liverpoolu, są Wolves najbardziej zapracowanym zespołem w Anglii. Już rozegrały więcej meczów, niż w całym ubiegłym sezonie, a przed nimi tylko w Premier League jeszcze co najmniej dziewięć spotkań.

Przed sezonem Espirito Santo najwięcej pieniędzy wydał na piłkarzy, których wcześniej Wolverhampton tylko wypożyczyło. I były to strzały w „10”, zwłaszcza 30 mln funtów wydane na Raula Jimeneza z Benfiki Lizbona już się zwróciły, bo gdyby ktoś chciał dziś namówić meksykańskiego snajpera (22 gole, w tym 13 w Premier League) na odejście z Molineux, to musiałby zapłacić dwa razy więcej. Ale wydane 12 mln funtów na wszechstronnego (może grać w obronie i pomocy) Leandera Dendonckera z Anderlechtu Bruksela też wygląda na trafioną inwestycję. Latem na zakupach menedżer pomylił się tylko raz, bo włoskiego napastnika Patricka Cutrone, który przegrywał rywalizację z Jimenezem, Diogo Jotą, a nawet z 19-letim Pedro Neto już zimą wypożyczono do Fiorentiny.

Największy postęp w drużynie zrobił Adama Traore. Już nikt nie nazwie to jeźdźcem bez głowy. Owszem, często pędzi prawą stroną boiska, bez trudu wyprzedzając przerażonych jego szybkością rywali, ale takie rajdy kończy zwykle albo celnym podaniem, albo celnym strzałem. Na wysoką notę zasługuje też irlandzki prawy obrońca Matt Doherty, który po wypełnieniu swoich obowiązków w defensywie, chętnie udziela się w ataku i zdążył już strzelić cztery gole.

W zasadzie w zespole z Molineux trudno wskazać jakieś słabsze ogniwo, a poza wspomnianą ospałością piłkarzy w pierwszych połowach ciężko się do czegoś przyczepić. Mimo napiętego kalendarza gier, sezonu rozpoczętego dwa tygodnie wcześniej od innych, dalekich podróży do Armenii, Turcji czy Grecji, u zawodników nie widać oznak zmęczenia, za to wilczy apetyt wciąż im dopisuje. No cóż, w końcu drapieżny przydomek do czegoś zobowiązuje.

RAFAŁ NAHORNY

POLECANE

 

Lech - Legia

KLASYK W SOBOTĘ OD 19:30 W CANAL+ SPORT
 

Ekstraklasa wraca 29 maja!

WSZYSTKIE MECZE 27. KOLEJKI W CANAL+
 

 

Bayer - Wolfsburg

WTOREK / 26 MAJA / 20:25 / CANAL+ SPORT
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

RB Lipsk - Hertha Berlin

ŚRODA / 27 MAJA / 18:25 / CANAL+ SPORT
 

Nowe pozycje programowe CANAL+ SPORT

PROGRAM NA ŻYWO I POZYCJE ARCHIWALNE
 

Marzą o Lidze Mistrzów

NAHORNY O MANCHESTERZE UNITED