Nahorny: Brighton, czyli Mewy w rękach pokerzysty

pt 9 czerwca 2017

Jeszcze pięć lat temu ten region kraju nie miał w Premier League ani jednego przedstawiciela. Za to dziś południe Anglii może pochwalić się aż trzema zespołami w ekstraklasie. Bo do Southampton i Bournemouth doszlusowało właśnie Brighton& Hove Albion Football Club, czyli po prostu Brighton.

Ale to nie derby będą dla kibiców The Seagulls najważniejszymi meczami w najbliższym sezonie. Po kwietniowym zwycięstwie nad Wigan, które - na trzy kolejki przed końcem rozgrywek Championship - zapewniło awans, fani „Mew” skandowali:

Hej, Crystal Palace, wreszcie was dopadniemy


Do krajowej elity wraca Brighton po 34 latach. W tym czasie klub przeżywał wzloty i upadki. Mogły bowiem awansować Mewy do Premier League już wcześniej, ale na przykład w ostatnich czterech sezonach piłkarze występujący w koszulkach w niebiesko-białe podłużne pasy aż trzy razy (!) przygrywali mecze play off. Bliskie też było Brighton wypadnięcia z zawodowego towarzystwa, bo pod koniec lat 90. ubiegłego wieku drużyna omal nie spadła do półamatorskiej Conference. Zadłużony po uszy klub musiał wtedy sprzedać Goldstone Ground, na którym rozgrywał mecze i przez dwa sezony korzystał z gościnności Gillingham, który udostępniał mu swoje Priestfield. Aż wreszcie, w maju 2009 roku, w klubie pojawił się sponsor z prawdziwego zdarzenia.

Czytaj więcej tekstów Rafała Nahornego


Wieloletni kibic zespołu, biznesmen z branży nieruchomości, ale także zawodowy pokerzysta, który występował w reprezentacji Wielkiej Brytanii, a ciągu roku potrafił wygrać w turniejach ponad milion funtów, Tony Bloom (przydomek „Jaszczurka”), wykupił 75 procent udziałów w Brighton. A potem, gdy Mewy występowały jeszcze na trzecim poziomie rozgrywek, za 93 miliony funtów, zbudował Falmer Stadium (dziś na trybunach może zasiąść 30 500 kibiców) i został prezydentem klubu (jego dziadek w latach 70. był tu tylko wiceprezydentem).

Od dwóch i pół roku, po dymisji Samiego Hyypii, menedżerem „The Seagulls” jest Chris Hughton. Były reprezentant Irlandii, zdobywca Pucharu Anglii i Pucharu UEFA z Tottenhamem w pracy trenerskiej wyróżnił się przede wszystkim awansem do Premier League z piłkarzami Newcastle. Ale już w ekstraklasie ze „Srokami” sobie nie poradził, stąd istnieją obawy, czy nie odlecą mu w siną dal także „Mewy”.

Wszystko o lidze angielskiej


W Championship piłkarze Hughtona imponowali zwłaszcza w pierwszej części, bo od połowy września do połowy stycznia nie przegrali żadnego z 18 meczów. Po awans sięgnęli więc bez większych kłopotów, ale mistrzostwa nie zdobyli, bo w ostatniej kolejce, w spotkaniu z Aston Villą, stracili gola w 90 minucie i pozwolili się wyprzedzić Newcastle.

W talii kart prezydenta-pokerzysty Blooma Tima na miano asa pik bezapelacyjnie zasługuje Anthony Knockaert, który strzelił 15 goli. Wybrano go zresztą najlepszym piłkarzem Championship. Ale czy francuski skrzydłowy poradzi sobie w Premier League? Wbrew pozorom pytanie jest zasadne, bo trzy sezony temu zawodnik przegrywał w Leicester City rywalizację z Riyadem Mahrezem oraz Markiem Albrightonem i musiał ewakuować się do Standardu Liege. Dziś jednak Knockaert jest dla Brightonu bezcenny, o czym może świadczyć reakcja Hughtona na wiadomość o śmierci ojca piłkarza. Menedżer bowiem odwołał trening i zabrał wszystkich piłkarzy do Francji na pogrzeb.

Duży udział w awansie do Premier League mieli piłkarze, których ściągnięto do Brightonu tuż przed sezonem. Steve Sidwell ze Stoke, Glenn Murray z Bournemouth (strzelił dla Brightonu 23 bramki), Oliver Norwood z Reading i Shane Duffy z Blackburn (najdroższy piłkarz w historii Brightonu, kosztował 4 mln funtów). Trzon zespołu tworzyli także bramkarz David Stockdale (kilka sezonów temu w bramce „The Seagulls” występował Tomasz Kuszczak), doświadczony 36-letni prawy obrońca, hiszpański kapitan Bruno, stoper, wychowanek Lewis Dunk oraz pomocnicy – reprezentant Czech Jirzi Skalak, reprezentant Izraela Tomer Hemed i Anglik Sam Baldock. O tym, że kadra przed rywalizacją w Premier league wymaga uzupełnień, nie trzeba nikogo przekonywać. Zatem prezydent Bloom znów pewnie zasiądzie do pokera i do wspomnianego już asa pik spróbuje dobrać kilka kart. Może przyjdzie full, a może kareta…

Rafał Nahorny

POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE