Nudy zamiast chemii - Rafał Nahorny o Arsenie Wengerze

cz 23 marca 2017

Zewsząd słyszy, że powinien odejść.

Że nikt mu nigdy nie zapomni trzech tytułów mistrza Anglii i sześciu triumfów w FA Cup (w maju może być ich nawet siedem), jakie wywalczył z Arsenalem, ale że nadszedł już najwyższy czas, by ustąpił. Kategoryczne żądania dymisji Arsene’a Wengera towarzyszą kolejnym meczom z udziałem „Kanonierów”, zarówno tym, w których zwyciężają, jak i tym przegranym. A francuski menedżer jak trwał, tak - od blisko 21 lat - trwa.

Wenger ma ważny kontrakt do końca sezonu. A skoro Arsenal zdążył już z hukiem odpaść z Ligi Mistrzów i pożegnać się z marzeniami o tytule mistrza kraju, to amerykański właściciel klubu z The Emirates, Stan Kroenke, ma powody, by umowy nie przedłużać. Powody, a nie pretekst, bo 2:10 w dwumeczu z Bayernem Monachium w Champions League i kilkunastopunktowa strata do lidera Premier League już w marcu, to nie jakieś błahostki. Ale fakt, że „Kanonierzy” rywalizują jeszcze w Pucharze Anglii, a pod koniec maja mogą – po raz dwudziesty z rzędu (!) – zameldować się w ligowej tabeli w czołowej czwórce sprawia, że podjąć decyzję o rozstaniu z Wengerem wcale nie jest tak łatwo.

Wystarczy przypomnieć sobie o tym, co zdarzyło się klubie z Old Trafford po zakończeniu trwających ponad ćwierć wieku rządów sir Aleksa Fergusona. Przecież od jego odejścia na zasłużoną emeryturę Manchester United do mistrzostwa Anglii nawet się nie zbliżył. Mało tego, raz nawet nie potrafił się zakwalifikować do europejskich pucharów, a jak raz z trzeciego miejsca w Premier League awansował do Ligi Mistrzów, to… nie wyszedł z grupy.

I właśnie takiego scenariusza boją się na The Emirates, a wykluczyć go po ewentualnej dymisji Wengera nie mogą.

W tym sezonie Arsenal, gdzieś tak od połowy grudnia, gra słabo. Gdyby nie talent – poparty ambicją i walecznością – Alexisa Sancheza, to zdobycze punktowe „Kanonierów” byłyby prawdopodobnie jeszcze skromniejsze. Rok temu wspierał Chilijczyka na boisku Mesut Oezil, niemiecki mistrz świata, dziś jest jednak cieniem piłkarza sprzed roku. Obaj zawodnicy od dłuższego czasu negocjują z klubem warunki nowych kontraktów. Rozmowy idą bardzo opornie, co raczej zwiastuje ich letnie transfery, niż porozumienie i znaczące podwyżki, których się Sanchez z Oezilem domagają. Nasuwa się też pytanie, czy Niemiec z Chilijczykiem odejdą we dwóch, czy w towarzystwie Wengera?

Pomiędzy piłkarzami Arsenalu a menedżerem konfliktu nie ma. W szatni nie skaczą sobie do oczu, nie skarżą też na siebie dziennikarzom. Nie sposób jednak zauważyć, że nie ma także między nimi chemii, bezwzględnie potrzebnej do osiągania sukcesów. Niewykluczone, że zastąpiły ją monotonia i znudzenie, że piłkarze, owszem, szanują najstarszego w Premier League menedżera, ale w jego metody pracy zaczynają wątpić, a może nawet przestali już w nie wierzyć. W każdym razie na pewno w ogień za nim nie skoczą. Wszystko to skutkuje więc marazmem w grze „Kanonierów” i coraz gorszymi wynikami na boisku.

Wenger, po ewentualnej dymisji, bezrobocia bać się nie musi. Wie, że pracę, nawet lepiej płatną, i to bez konieczności wyjazdu do Chin, znajdzie bez najmniejszych problemów. Wygląda jednak na to „Mr Arsenal” z ośrodkiem treningowym Colney i stadionem „The Emirates” zżył się tak bardzo, że dobrowolnie posterunku nie opuści. Poza tym, właściciel też wie, że jak Wengera zwolni, to może za nim bardzo szybko zatęsknić…

Rafał Nahorny

POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE