Kategoria: liga angielska

Psychologiczna gra Pepa Guardioli. Rafał Nahorny o meczu Liverpool - Manchester City

cz 7 listopada 2019

Sześć punktów przewagi ma w tabeli Premier League lider z Liverpoolu nad broniącym tytułu mistrza kraju Manchesterem City.

Dużo? W ubiegłym sezonie, i to w grudniu, miał nawet siedem punktów i całą tę przewagę roztrwonił. Ale w niedzielę, w meczu na szczycie, zagra pretendent na swoim Anfield, na którym w lidze nie przegrał od ponad dwóch i pół roku. Szmat czasu. Oznacza to bowiem, że w ekstraklasie przed własnymi kibicami nie ponieśli „The Reds” porażki w żadnym z ostatnich 45 spotkań.

Problemy obu zespołów

W środku tygodnia lider i mistrz walczyli w europejskich pucharach. Liverpool pokonał u siebie Genk, zaś MC na wyjeździe zremisował z Atalantą, a wyniki tych meczów przybliżyły oba angielskie kluby do awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Wprawdzie piłkarze menedżera Pepa Guardioli grali dzień później i, w przeciwieństwie do liverpoolczyków, mają za sobą podróż samolotem, ale trudno przypuszczać, żeby z tego powodu podczas batalii na Anfield mogli odczuwać większe zmęczenie. A jeśli nawet, to stawka meczu sprawi, że przynajmniej przez dwie godziny nie będą o nim myśleć.

Co innego kontuzje. Te od dłuższego czasu spędzają Guardioli sen z powiek. Najpierw uraz skrzydłowego Leroya Sane, potem obrońcy Aymerica Laporte’a, a we Włoszech na boisko na drugą połowę, ze względu na ból uda, nie wyszedł bramkarz Ederson. Trzy takie absencje w meczu z Liverpoolem to bez dwóch zdań niepowetowana strata. Zwłaszcza, że zmiennik brazylijskiego bramkarza, Claudio Bravo, zdążył jeszcze w minioną środę udowodnić (zresztą nie po raz pierwszy), że należy mieć do niego ograniczone zaufanie…

Wojna psychologiczna i miękkie karne

Dość nieoczekiwanie jednak przed tym futbolowym pojedynkiem wagi superciężkiej największe zainteresowanie mediów, od kilku dni, towarzyszy jednemu zdaniu wypowiedzianemu przez Guardiolę. O tym, że „napastnik Liverpoolu Sadio Mane, albo nurkuje, albo strzela niesamowite gole”. Opinię menedżera MC powszechnie odebrano jako początek psychologicznej wojny, chęć wywołania niepokoju i zdenerwowania w obozie rywala, sprowokowania go.

Wszystko o Premier League

Rzeczywiście, w październiku Liverpool w meczach z Tottenhamem i Leicester zwycięskie gole strzelał z rzutów karnych, podyktowanych po faulach na senegalskim skrzydłowym, zaś tydzień temu w spotkaniu z Aston Villą obejrzał Mane żółtą kartę właśnie za nurkowanie. I wszystkie te trzy decyzje wzbudziły w piłkarskim światku ogromne kontrowersje.

Miękkie karne, czyli „soft penalties” nie od dziś są zmorą arbitrów. Bo gdy napastnik wykorzystuje kontakt z obrońcą i przewraca się w polu karnym sędzia na boisku, ale także Video Assistent Referee, staje przed dylematem – który z rywali chce mnie oszukać, który robi to perfidniej? Kogo ukarać, kogo nagrodzić? Gdy zapada ostateczna decyzja dyskutują o niej zarówno kibice, jak i sędziowscy eksperci. Jednomyślność w zasadzie się nie zdarza…

Nie odmawiając Guardioli prawa do oceny boiskowych sytuacji, także tych z udziałem rywali, warto mu przypomnieć, że jego Manchester City ma w składzie Raheema Sterlinga, który wywalczył dla swojej drużyny jeszcze więcej miękkich karnych niż Mane. Dlatego przed niedzielnym meczem należy sobie życzyć, by gole na Anfield padały z 5, 10, 15 lub 25 metrów. Byle nie z jedenastu…

RAFAŁ NAHORNY

Zobacz plan transmisji 12. kolejki Premier League

POLECANE

 

Kadetten Schaffhausen - Orlen Wisła Płock

NIEDZIELA / 18:55 / CANAL+ SPORT
 

Sacramento Kings - Boston Celtics

NIEDZIELA / 21:30 / CANAL+ SPORT
 

 

Weekendowy plan transmisji

SPRAWDŹ ROZPISKĘ KOMENTATORÓW
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

Mecze LM VELUX EHF online

OGLĄDAJ TRANSMISJE LIGI MISTRZÓW PIŁKARZY RĘCZNYCH
 

ZOBACZ NAJNOWSZE ODCINKI PODCASTU