Rafał Nahorny: pieniądze nie grają

pt 12 lutego 2016

Wyspami wstrząsnęła informacja, że piłkarze Leicester City nie mają zapisanych w kontraktach wysokości premii za zdobycie mistrzostwa Anglii, że przed sezonem nikt w klubie z King Power Stadium o tym nie pomyślał. Co więcej, tajlandzcy właściciele, nawet gdyby teraz zapragnęli naprawić niedopatrzenie, to nie mogą tego zrobić, bo złamaliby obowiązujące prawo.


WEEKEND Z LIGĄ ANGIELSKĄ

sobota, 13 lutego
13:40 Sunderland - Manchester United, CANAL+ SPORT2
16:00 Swansea - Southampton, CANAL+ SPORT2
18:25 Chelsea - Newcastle United, CANAL+ SPORT2

niedziela, 14 lutego
12:55 Arsenal - Leicester City, CANAL+ SPORT
15:00 Aston Villa - Liverpool, CANAL+ SPORT
17:10 Manchester City - Tottenham Hotspur, CANAL+ SPORT

RAFAŁ NAHORNY, NC+

Tak więc podopieczni menedżera Claudio Ranieriego podzielą między siebie skromne 6 500 000 funtów, jakie przeznaczono dla zespołu, w razie zajęcia 12. miejsca w Premier League (bo wyższej pozycji „Lisów” w tabeli na zakończenie sezonu nikt wcześniej nie przewidywał). Szybko obliczono też, że najbardziej obłowią się ci, którzy na boisko wybiegają najczęściej, że Kasper Schmeichel, Wes Morgan i Jamie Vardy mogą liczyć na bonusy w wysokości 360 tysięcy funtów.

Wprawdzie rewelacyjny lider jeszcze tytułu nie zdobył (za to -- wreszcie -- po raz pierwszy od początku sezonu brytyjscy bukmacherzy dają mu na mistrzostwo więcej szans niż Arsenalowi, Manchesterowi City i Tottenhamowi), ale stało się Leicester City obiektem olbrzymiego zainteresowania mediów. Klub i drużynę rozbiera się na czynniki pierwsze, szukając, tak przy okazji, podobnego przypadku w historii angielskiego futbolu.

Najczęściej przywołuje się wydarzenia z 1978 roku, gdy mistrzem Anglii został sensacyjny beniaminek z Nottingham Forest, który później tak się rozpędził, że dwa razy z rzędu zdobył Puchar Europy. Zespołem z City Ground opiekował się wówczas legendarny Brian Clough, który przed meczem mawiał do piłkarzy: „szanujcie rywali, ale pamiętajcie, że jesteście od nich lepsi”, a kolejne zwycięstwa podopiecznych zwany „Wielką Gębą” menedżer komentował dość lakonicznie: „ O, znowu wygraliście”.

Ranieri też jest oszczędny w komentarzach. Nie pozuje na taktycznego guru, nie popisuje elokwencją, nie kryje zaskoczenia świetnymi wynikami drużyny, woli za to iść z piłkarzami na pizzę. I tak jak Clough wykorzystał entuzjazm piłkarzy po awansie, tak Ranieri korzysta z nadzwyczajnej atmosfery w zespole po cudownym uratowaniu się przed spadkiem w ubiegłym sezonie.

Najlepszy wówczas snajper NF, Garry Birtles zauważa podobieństwo do Vardy’ego. -- Obaj przyszliśmy z półamatorskich zespołów, tylko że Jamie kosztował milion funtów, a ja… dwa tysiące.

Finansowe porównania NF z Leicester większego sensu jednak nie mają, bo od czasu, gdy drużyna z Peterem Shiltonem w bramce, Vivem Andersonem w obronie, Johnem Robertsonem na skrzydle oraz z Birtlesem i Tonym Woodcockiem w ataku minęły blisko cztery dekady. Ale przez niedzielnym meczem „Lisów” z Arsenalem warto wspomnieć o tym, że w ostatnich pięciu meczach zespół z King Power Stadium gra w tym samym zestawieniu, że Ranieri zbudował podstawowy skład za ledwie 22,75 mln funtów (Christian Fuchs i Mark Albrighton przyszli za darmo, a najdroższy Shinji Okazaki kosztował 7,5 miliona funtów). Tego, ile za wyjściową jedenastkę zapłacili stołeczni „Kanonierzy” liczyć nie będę. Wystarczy, ze przypomnę, iż tylko Mesut Oezil kosztował 42 500 000 mln…

Autor jest komentatorem ligi angielskiej w nc+

POLECANE

 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE
 

Bez wygranej w 2020 roku

NAHORNY O BRIGHTON
 

Fatum drugiej połowy

NAHORNY O BOURNEMOUTH
 

Zobacz fragmenty Ligi+ Extra

PROGRAM PROWADZĄ ANDRZEJ TWAROWSKI I KRZYSZTOF MARCINIAK