Kategoria: liga angielska

Rosłoń: czas na derby całej Anglii

pt 4 marca 2016

Jeśli o jakimś stadionie można powiedzieć, że będą na niego zwrócone oczy całej Anglii, to bezdyskusyjnie mowa o White Hart Lane - mówi ekspert nc+, Marcin Rosłoń.

Sobotnie derby północnego Londynu elektryzują i interesują wszystkich w Premier League. Tottenham chce uciec, Arsenal musi gonić. Ktoś straci, może nawet obie drużyny, co oczywiście jest na rękę Leicester, Manchesterowi City, Czerwonym Diabłom, Młotom, Liverpoolowi, marzącej o europejskich pucharach, a po cichutku nawet o Big Four, Chelsea. Najłatwiejsze zadanie mają piłkarze Manuela Pellegriniego. Szykuje się ostre strzelanie na Etihad Stadium z Aston Villą, zwłaszcza po klęsce na Anfield. Bo przed 29 kolejką angielskiej ekstraklasy wydaje się, że Koguty dobiją Kanonierów, Chelsea i City zainkasują łatwe komplety punktów, a Młoty, Lisy, Liverpool i United pójdą za ciosem. Are you sure? Premier League i jej nieprzewidywalność dodają emocji.

Premier League potrafi napisać piękną historię. Umie też zrujnować życie. Ale chwile do kolekcji pozostawia wspaniałe, niezapomniane. Marcus Rashford dostał przed tygodniem na Old Trafford owację na stojąco. Zasłużył na to w sumie czterema bramkami w ciągu trzech dni. Młody Diabełek dwukrotnie pokonał Petra Cecha. Jacek Laskowski, mój były redakcyjny kolega, napisał mi w trakcie meczu przewrotną wiadomość: „W pół godziny strzelił Cechowi tyle, co Messi w siedmiu meczach”. Rozbawiło mnie to, ale sorry Laska, przebił Cię Louis van Gaal. Prawdziwy Latający Holender.

Louis van Gaal to facet, który nie rozdaje uśmiechów na lewo i prawo. Ekspresja przepuszczana jest w jego wnętrzu przez jakiś ogromny, niewidzialny tłumik, z którego wychodzi na świat nieustannie osowiała mina. Nawet David Moyes był weselszy. Holender pożytkuje widocznie całą kumulowaną energię na analizę. W jego głowie i przelewanych na papier myślach, musi dziać się tak wiele, że nie wystarcza zasilania na inne reakcje podczas meczów. Jednak w niedzielne popołudnie Teatr Marzeń na ułamek sekundy zastygł, a potem eksplodował euforią. Mike Dean, sędzia techniczny, oniemiał. Wyobrażam sobie w takiej oderwanej od rzeczywistości akcji Jurgena Kloppa, Jose Mourinho, Alana Pardew czy Tony’ego Pulisa, bo u nich poziom adrenaliny osiąga drugi biegun. Ale tym razem bank memów, żartów, drwin, które raczej zjednują sympatię niż wzbudzają niechęć, rozbił Louis van Gaal. To, co zwróciło moją uwagę, to notes pod pachą i pióro w dłoni. Ani drgnęły podczas upadku.

Marcus Rashford nie zaistniałby w historii United, na pewno jeszcze nie teraz, gdyby nie kilkanaście kontuzji w szatni Manchesteru. Podobnie Guillermo Varela czy Timothy Fosu-Mensah, który ma być następcą Paula Pogby. To jest właśnie największa nieprzewidywalność futbolu i całego życia, że musi nastąpić aż takie sprzężenie wydarzeń, żeby dostać szansę na rozpoczęcie kariery. Druga strona medalu to jej wykorzystanie. Splot przedziwnych, nieoczekiwanych okoliczności, które sprawiają, że pojawiają się takie perełki jak Marcus Rashford. Teraz trzeba zmierzyć się z wyzwaniem. Gdy spojrzałem na skład United przed starciem z Arsenalem, zobaczyłem w środku obrony Michaela Carricka z Daley’em Blindem, na bokach rekonwalescenta Rojo i świeżaka Varelę, a do tego zerknąłem na ławkę rezerwowych, to czułem, że remisu nie będzie. Albo klęska Czerwonych Diabłów, albo nieoczekiwany sukces. Wypaliło to drugie. A co najciekawsze Czerwone Diabły poszły za ciosem. Tym razem pierwsze skrzypce zagrał Juan Mata. I nagle sytuacja w tabeli zrobiła się całkiem ciekawa. Wyjazd do West Bromwich to szansa na jeszcze mocniejsze dobijanie się do Wielkiej Czwórki.

Arsenal zawodził w tym tygodniu. Najpierw na Old Trafford, trzy dni później w meczu ze Swansea. Zmiany po porażce z Barceloną w drużynie Arsene’a Wengera, jedna z konieczności po kontuzji Alexa Oxlade’a-Chamberlaina i dwie z wyboru, nie przyniosły poprawy skuteczności i jakości gry. Niewidoczny był w Manchesterze Aaron Ramsey, bezproduktywny Theo Walcott, mało aktywny w kreowaniu akcji Francis Coquelin. Swoje zrobił, nawet z nawiązką, Mesut Ozil, ale Kanonierzy znów zawiedli jako całość. Z Łabędziami zespół Arsene'a Wengera nie utrzymał prowadzenia i to u siebie. Zaciął się Olivier Giroud. Dla Kanonierów derby to mecz, który trzeba koniecznie wygrać. Presja jest ogromna. A co mają powiedzieć na White Hart Lane, gdy przed Tottenhamem taka niesamowita szansa? Utrzeć nosa odwiecznemu rywalowi, skończyć sezon wyżej niż Arsenal Arsene'a Wengera, co się jeszcze ani razu nie zdarzyło. To drugie podejście piłkarzy Mauricio Pochettino do pozycji lidera. Pierwsze zostało spalone na Upton Park. Teraz oczywiście poza wygraną, potrzeba również porażki Lisów na Vickarage Road.

Wszystkie oczy zwrócone są na północny Londyn. Chętnych do Wielkiej Czwórki jest coraz więcej, a co za tym idzie również do mistrzowskiego tytułu. Splot zależności pomiędzy wynikami własnymi i innych drużyn nabiera rozmachu i wielkiego znaczenia. Jedno jest pewne przed rywalizacją na White Hart Lane - każdy klub czołówki może tylko zyskać na rezultacie starcia Tottenhamu z Arsenalem. Czas więc na derby całej Anglii.

Marcin Rosłoń


PLAN TRANSMISJI 29. KOLEJKI PREMIER LEAGUE W NC+

sobota, 5 marca
13:40 Tottenham - Arsenal, CANAL+ SPORT2
komentują: Andrzej Twarowski, Rafał Nahorny
15:55 Everton - West Ham, CANAL+ SPORT2
komentują: Przemysław Pełka, Przemysław Rudzki
18:25 Watford - Leicester, CANAL+ SPORT2
komentują: Marcin Rosłoń, Przemysław Rudzki

niedziela, 6 marca
14:25 Crystal Palace - Liverpool, CANAL+
komentują: Marcin Rosłoń, Rafał Nahorny
16:55 West Bromwich Albion - Manchester United, CANAL+ SPORT2
komentują: Przemysław Pełka, Krzysztof Przytuła


POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE