Tytuł dla Manchesteru - Rafał Nahorny o nowym sezonie Premier League

śr 9 sierpnia 2017

Nie przykładam większej wagi do wyników rozgrywanych przed sezonem towarzyskich meczów. Nawet jeśli w spotkaniach zespołów z najwyższej półki padają wysokie rezultaty.

Wiem, że nic nie wiem

Co z tego bowiem, że Chelsea pokonała Arsenal 3:0, a Liverpool w takich samych rozmiarach odprawił z kwitkiem Bayern Monachium, że Manchester City nie dał szans Realowi Madryt (4:1) i Tottenhamowi (3:0). Ten sam Tottenham przecież odniósł zwycięstwa nad PSG (4:2) i Juventusem Turyn (2:0), a MC przegrał na amerykańskiej ziemi derby z Manchesterem United (0:2). Nawet ostatnie mecze o stawkę – Arsenalu z Chelsea o Tarczę Wspólnoty (1:1, w karnych 4-2) i MU z Realem o Superpuchar Europy (1:2) nie pomogły mi sprecyzować przedsezonowych prognoz.

Więcej o lidze angielskiej

Często w takich meczach bowiem grają zawodnicy nawet z głębokich rezerw, a menedżerowie traktują je jak poligon doświadczalny. Dokonują w trakcie spotkań kilkunastu zmian, eksperymentują z ustawieniami poszczególnych formacji, próbują też różnych sposobów gry. Poza tym poszczególne drużyny i ich piłkarze znajdują się na różnych etapach przygotowań do sezonu. W każdym razie na podstawie tylko wyników takich potyczek nie śmiałbym przewidywać przebiegu rozpoczynającej się w najbliższy piątek rywalizacji w Premier League, czy typować mistrza Anglii.

Karuzela transferowa

Nie robią już też na mnie specjalnego wrażenia wielomilionowe transfery, zwłaszcza, że latem nie ma tygodnia, by któryś z klubów występujących w angielskiej ekstraklasie nie zapłacił za piłkarza kwoty przekraczającej granice absurdu (w najlepszym wypadku dany zakup o taką granicę się ociera). Romelu Lukaku do Manchesteru United, Alexandre Lacazette do Arsenalu, Alvaro Morata do Chelsea, Kyle Walker i Benjamin Mendy do Manchesteru City. Każdy z nich kosztował ponad 50 milionów funtów! Czy któryś z nich zostanie najlepszym piłkarzem sezonu 2017/18? Niekoniecznie. Przecież dwa sezony temu wyróżniono w ten sposób sto razy tańszego Riyada Mahreza z Leicester, który wraz z niewiele droższymi kolegami Jamiem Vardym i N’golo Kante poprowadził wtedy „Lisy” do tytułu. Zatem analiza transferowych rekordów też nie musi pomóc w skutecznym wytypowaniu mistrza kraju.


A może pomogą w typach menedżerowie. Antonio Conte z Chelsea, Mauricio Pochettino z Tottenhamu, Pep Guardiola z MC, Juergen Klopp z Liverpoolu, Arsene Wenger z Arsenalu czy Jose Mourinho z MU? Co nazwisko to gwiazda światowego formatu i poważny kandydat na mistrza. A może ktoś nowy? Mauricio Pellegrino z Southampton, Frank de Boer z Crystal Palace, Marco wiara może góry przenosić.

Tytuł dla Manchesteru

Premier League startuje już w najbliższy piątek, ale transferowe okienko zamkną na Wyspach dopiero za trzy tygodnie. Nie wiem zatem jeszcze, kiedy i czy w ogóle w szał zakupów wpadnie Tottenham, który zastygł w finansowym bezruchu (zarobił krocie na Walkerze, ale może oszczędza, bo buduje nowy stadion), czy Liverpool sprzeda (i za ile) Barcelonie Philippe Coutinho, oraz gdzie zagrają Diego Costa, Gylfi Sigurdsson i Virgil van Dijk. A to przecież ledwie kilka pytań, na które odpowiedzi chciałbym, by spróbować skutecznie wytypować mistrza, znać już dziś, a pewnie poczekam na nie do końca miesiąca. Ale trudno, raz kozie śmierć, stawiam w tym sezonie na Manchester. Tylko… jeszcze nie wiem, który. Dla stolicy zaś rezerwuję zaledwie jeden stopień na podium. Drugi albo trzeci. Dla Arsenalu lub Tottenhamu. Bo na podium widzę jeszcze zespół z Merseyside. Tylko… też jeszcze nie wiem który.

autor: Rafał Nahorny

POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE