Kategoria: NBA

Wojciech Michałowicz zaprasza na nowy sezon NBA

pn 21 października 2019

Start nowego sezonu NBA już we wtorek, 22 października. Zaczynamy od meczów Toronto Raptors - New Orleans Pelicans i Los Angeles Clippers - Los Angeles Lakers. Na wspólne emocje zaprasza komentator CANAL+, Wojciech Michałowicz.

Może nawet od ponad 20 lat rozgrywki najlepszej z koszykarskich lig świata nie zapowiadały się aż tak ciekawie. Aktualna sytuacja w NBA, u progu rozgrywek 2019/20, bardzo przypomina tę ze stycznia 1999 roku. Wtedy to, po raz drugi (ale wcale nie ostatni), pożegnał się z NBA Michael Jordan i definitywnie dobiegła końca era jego chicagowskich Byków, którzy we wcześniejszych 8 latach aż 6-krotnie sięgali po prymat w NBA. Obecnie wydaje się, że nastał kres epoki Golden State Warriors. Zespół z północy Kalifornii w minionych pięciu sezonach za każdym razem przebijali się do wielkiego finału i tylko niekorzystny splot okoliczności w 2016 roku oraz lawina kontuzji w czerwcu tego roku sprawiły, że Wojownicy tylko 3-krotnie zostali zespołem numer 1 ligi za Atlantykiem.

Przeczytaj zapowiedź najbliższych spotkań

Do nowego sezonu Warriors stają jedynie z trzema koszykarzami (w tym jednym poważnie kontuzjowanym Klayem Thompsonem), którzy pamiętają ich pierwsze mistrzostwo sprzed 4 lat. Co ciekawe nie mniejszą metamorfozę przeszli ich pogromcy z finałów 2019 Toronto Raptors, którzy wspaniale wykorzystali szansę na mistrzowską fetę, ale nie zdołali przekonać do pozostanie w Kanadzie ojca chrzestnego ich triumfu z czerwca tego roku Kawhi Leonarda i jeszcze kilku innych ważnych graczy z mistrzowskiego ostatnio składu. Właśnie te wszystkie specyficzne okoliczności sprawiają, że na mistrzostwo 2020 ostrzy sobie zęby może nawet połowa drużyn z 30-zespołowej stawki. To powoduje, że niemal każdy z blisko 1300 meczów, jakie amerykańscy profesjonaliście mają do rozegrania w najbliższych 8 miesiącach aż do trzeciej dekady czerwca przyszłego roku, może być spotkanie o naprawdę wysoką stawkę.


Sytuację swoistego "bezkrólewia" w NBA, chcą w pierwszym rzędzie wykorzystać Los Angeles Clippers, którzy wydają się królami letniego polowania transferowego. Nakręca ich dodatkowa motywacja, że ciągle jeszcze nie podnieśli się z najgłębszego w swych dziejach kryzysu wewnętrznego lokalni rywale spod znaku Lakers, ale wiadomo, że ten szokujący marazm drugiej najbardziej utytułowanej marki zawodowej ligi może dobiec końca nawet w tym sezonie i sa tego liczne przesłanki. Rzecz jednak w tym, że na samym tylko Zachodzie NBA mistrzostwo marzy się jeszcze co najmniej klubom z Houston, Portland i Salt Lake City. Ci pierwsi, mający za lidera niezrównanego łowcę punktów Jamesa Hardena, liczą na przyśpieszenie tempa gry za sprawą Russella Westbrooka, ale czy będą w stanie poprawić największą swą niedoskonałość, czyli powrót do obrony? Portlandczycy uzupełnili kadrę, wzmocnili się na pozycjach podkoszowych i nie musza już aż w takim stopniu polegać na obwodowym duecie Lilllard-McCallum. Wreszczie Utah Jazz, którzy istotnie wzmocnili sie idealnie pasującym do ich stylu i rytmu gry rozgrywającym Mike'em Conley'em i co może jeszcze bardziej istotne, zrezygnowali z grania wysoką piątką na rzecz przynoszącego więcej szans na powodzenia obniżonego składu z większą liczbą graczy punktujących.

Rywalizacja o to, kto ostatecznie wywalczy prymat w czerwcu 2020 roku, jest tym bardziej pasjonująca, że sensacyjnych mistrzów 2019 z Toronto (w ich szeregach pozostało ledwie kilku aktualnych czempionów) zamierza na samym tylko wschodzie NBA zdetronizować - oraz wypchnąć może nawet poza pierwszą ósemkę, naprawdę sporo ekip. Po pierwsze Milwaukee Bucks, którzy uzupełnili kadrę o jeszcze jednego snajpera i solidnego defensora w jednym oraz wypełnili ewidentną lukę pod koszami, zyskując solidnego środkowego Robina Lopeza. Ten ostatni, to w zamyśle właściwy stoper na główną broń najgroźniejszych w tej połowie NBA rywali dla Kozłów, czyli niepowstrzymanego giganta filadelfijskich Sixers Joela Embida. Problem jednak w tym, że zespół ze stanu Pensylwania wreszcie ustabilizował się kadrowo, dodając kilku doświadczonych i markowych obrońców na różnych pozycjach. Kto wie też, czy w Konferencji Wschodniej w idealnej sytuacji "ataku z cienia" nie znaleźli się mający ciągle spore ambicje Boston Celtics czy idący w kierunku gwiazdorskiej koszykówki połączonej z idealną zespołowością Brooklyn Nets.

Generalnie pole jak zwykle wielomiesięcznej koszykarskiej batalii od wschodniego do zachodniego wybrzeża ojczyzny koszykówki, przestawia się bez wątpienia niezwykle malowniczo. Bo przecież nie można wykluczyć, że do stawki potentatów dołączą tzw. czarne konie czy jacyś niżej notowani obecnie, którzy szybko zbudują się na potęgę. I oby tak było w całych rozgrywkach 2019/20, bo w to graj wszystkim tym, którzy przyglądają się rywalizacji w niezrównanej z koszykarskich lig naszego globu, nie tylko z perspektywy jednej ulubionej drużyny, ale przede wszystkim zgodnie z ponadczasowym hasłem "We love this game"!

Wojciech Michałowicz

POLECANE

 

 

Borek i Żewłakow dołączają do CANAL+

NOWE TRANSFERY W REDAKCJI
 

NBA Playoffs

OGLĄDAJ MECZE NAJLEPSZEJ KOSZYKARSKIEJ LIGI ŚWIATA
 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE