Kategoria: liga angielska

Zmiany i jeszcze raz zmiany: Newcastle

śr 13 maja 2020

Rafał Nahorny rozkłada na czynniki pierwsze zespół Newcastle United, w którym już niebawem ma dojść do zmian właścicielskich.

NEWCASTLE - miejsce 13

Trzysta milionów funtów. Tyle kosztuje dziś Newcastle United. W tych dniach prawdopodobnie dojdzie do zmiany do właściciela klubu z St James’ Park. Po 13 latach rządów londyńskiego biznesmena Mike’a Ashleya stery w klubie, który zajmuje 13. miejsce w tabeli Premier League, przejmą przedstawiciele saudyjskiego Public Investment Fund, reprezentowanego przez księcia Mohameda Bin Salmana i Yasira Al-Rumayyana. Mniejszościowe udziały w klubie należeć będą do konsorcjum Rouben Brothers i brytyjskiej bizneswoman Amandy Steveley. Strony już dobiły targu, ale do finalizacji transakcji potrzebują jeszcze zgody władz Premier League.

Rozpocząłem od zmian organizacyjno-własnościowych w Newcastle, a nie od analizy jego wyników sportowych w tym sezonie, bo kibice „Srok” od wielu lat domagali się odejścia z klubu znienawidzonego przez nich Ashleya i wreszcie są bliscy osiągnięcia celu. Z tym, że nowy właściciel budzie jeszcze większe kontrowersje niż dotychczasowy. Wprawdzie jest obrzydliwie bogaty i zapewnia o wyłożeniu w krótkim odstępie czasu dziesiątek, a nawet setek milionów funtów na klub z St James Park, ale ma na całym świecie fatalną reputację. W Arabii Saudyjskiej są bowiem łamane prawa człowieka, a władze państwowe oskarża się też o wspieranie największej na świecie pirackiej platformy satelitarnej, przez co katarska telewizja transmitująca mecze angielskiej ekstraklasy straciła już około miliarda dolarów. Dlatego władze Premier League wciąż nie podjęły decyzji o zaakceptowaniu przejęcia Newcastle Utd przez saudyjski fundusz.

Czas wreszcie na sport. Bo w tym sezonie zespół z St James Park osiąga naprawdę przyzwoite wyniki, zarówno w lidze, jak i Pucharze Anglii. A przecież, gdy latem Steve Bruce zastępował na posadzie Rafę Beniteza powszechnie przepowiadano „Srokom” rychły spadek do Championship. Zresztą jeszcze w połowie października, mimo wcześniejszych sensacyjnych zwycięstw nad Tottenhamem i Manchesterem Utd, Newcastle zajmowało miejsce w strefie spadkowej. Ale od tamtej pory Bruce, któremu wcześniej wytykano słabą znajomość taktyki, wraz z podopiecznymi, zdążył wystrychnąć na dudka jeszcze kilku renomowanych rywali. Nawet mistrzowie kraju, piłkarze Manchesteru City wyjechali z St James Park zaledwie z jednym punktem. Dzięki zdyscyplinowaniu taktycznemu, dobrej organizacji w grze obronnej, waleczności i ambicji ma dziś Newcastle aż 8 pkt przewagi nad strefą spadkową i – wg ekspertów BBC – 99 procent szans na utrzymanie się w Premier League. Mało tego, „Sroki” są już w ćwierćfinale FA Cup.

Jak to możliwe, że zespół, który strzelił najmniej goli w lidze a jego napastnicy zdobyli zaledwie jedną bramkę, zajmował miejsce w środku tabeli,? Jak to możliwe, by drużyna, której słowacki bramkarz Martin Dubravka popełnił (wg oficjalnych statystyk Premier League) najwięcej błędów zakończonych utratą gola, miała najlepszą w ekstraklasie defensywę w meczach na własnym boisku? Na te pytania naprawdę trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź.

Na pewno nie gra Newcastle pięknie dla oka. Na pewno też zawodzi najdroższy piłkarz w historii klubu Joelinton, bo ściągnięty latem za 40 mln funtów z Hoffenheim brazylijski napastnik strzelił zaledwie jednego gola. Może więc „Sroki” zdobywają bramki z rzutów karnych? Nic z tych rzeczy. W tym sezonie sędziowie podyktowali dla Newcastle tylko jednego karnego, którego Matt Ritchie koncertowo zepsuł.
Za to nauczył Bruce swoich piłkarzy wykonywać inne stałe fragmenty gry i skutecznie kontratakować, w czym specjalizują się bracia Sean i Matthew Longstaff, Jonjo Shelvey, paragwajski ofensywny pomocnik Miguel Almiron i francuski skrzydłowy Allan Saint-Maximin.

W defensywie Newcastle, którą umiejętnie dowodzi kapitan Jamaal Lascelles, wyróżnia się, mimo popełnianych błędów, bramkarz Dubravka. Komplementy należą się też obrońcom, którzy nie dość, że solidnie wypełniają swoje podstawowe obowiązki to jeszcze zadbali o blisko połowę goli strzelonych przez „Sroki”.

Mimo osiągnięcia wyników ponad stan, wiele wskazuje na to, że czas pracy Bruce’a na St James Park dobiega końca. Nowy właściciel bowiem chciałby zatrudnić na jego miejsce jakąś menedżerską gwiazdę, na przykład Maurizio Pochettino. I dać Argentyńczykowi dziesiątki milionów funtów na nowych piłkarzy. Po to, by „Sroki” latały jeszcze wyżej, czyli grały w pięknym stylu i biły się o puchary.

RAFAŁ NAHORNY

POLECANE

 

Lech - Legia

KLASYK W SOBOTĘ OD 19:30 W CANAL+ SPORT
 

Ekstraklasa wraca 29 maja!

WSZYSTKIE MECZE 27. KOLEJKI W CANAL+
 

 

Bayer - Wolfsburg

WTOREK / 26 MAJA / 20:25 / CANAL+ SPORT
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

RB Lipsk - Hertha Berlin

ŚRODA / 27 MAJA / 18:25 / CANAL+ SPORT
 

Nowe pozycje programowe CANAL+ SPORT

PROGRAM NA ŻYWO I POZYCJE ARCHIWALNE
 

Marzą o Lidze Mistrzów

NAHORNY O MANCHESTERZE UNITED