Kategoria: NBA

Znamy pary pierwszej rundy NBA Playoffs

nd 16 kwietnia 2017

Wszystkie pary pierwszego etapu rywalizacji w play-offach NBA analizuje komentator koszykówki w kanałach NC+, Wojciech Michałowicz.

Sprawdź najbliższe transmisje NBA

ZACHÓD

WARRIORS-BLAZERS

Pozornie te dwie drużyny dzieli istna przepaść. W sezonie zasadniczym Wojownicy byli lepsi o aż 26 zwycięstw, a w czterech bezpośrednich starciach nie dali rywalom większych szans, bijąc ich łącznie omal 80 punktami. Jednak obecni Blazers to inny, lepiej zbilansowany zespół. Zbudowali się nadto heroicznym finiszem, a ich wiara w siebie jest znacznie mocniejsza, niż ich najgorszy w pierwszej ósemce potentatów na zachodzie bilans. Najistotniejsze jednak, że ich siłą jest już nie tylko duet obwodowych łowców punktów Lillard-McCollum. Może nawet paradoksalnie, to liderzy całej NBA i główni faworyci do mistrzostwa 2017, mają więcej dylematów do rozstrzygnięcia w tej serii. Na czele z kluczowym: jesteśmy potężniejsi z Kevinem Durantem czy bez niego? Bo to, że ekipa z północy Kalifornii, jest o lata świetlne lepsza od rywali z Oregonu i reszty ligi w uczynieniu z plejady gwiazd wzoru zespołowości - nie tylko w niezrównanym ataku wynikającym z drużynowej obrony, wątpliwości nie ulega.

SPURS-GRIZZLIES

Już samo udział w 20. kolejnym play offs mógłby świadczyć o doskonałości Spurs, którzy w pierwszych 82 meczach ustąpili pola tylko Wojownikom, a może nawet chcieli się ukryć za ich plecami (z wyjątkiem korzystnego bilansu bezpośrednich konfrontacji). Mistrzów systemowej koszykówki, boiskowych kalkulacji i szukania okazji do wypoczynku w sezonie zasadniczym, czeka jednak niezwykle trudna przeprawa już w pierwszej rundzie play offs. Rzecz w tym, że rywale z Memphis - którzy nawet byli lepsi od Ostróg w rozegranym wcześniej 4-meczu - to zespół wręcz stworzony na tę fazę rywalizacji. W wymiarze obronnym i charakterologicznym. Grizzlies są jednak niestety mocno osłabieni kadrowo, co jeszcze bardziej uderza w potencjał ich ataku. Niestety daleko odbiegający od standardów ich defensyw. Dysponujący ogromną siłą dystansową oraz przewagą kadr i morderczo wszechstronnym liderem Kawhiem Leonardem Teksańczycy, powinni to w pełni wykorzystać.

ROCKETS-THUNDER

Koszykarze z Houston byli bez wątpienia rewelacją pierwszych omal 6 miesięcy sezonu 2016/17, choć wcale nie grali aż tak rakietowego basketu, jak można by sądzić z ich nazwy i drugiej najwyższej średniej zdobywanych punktów. Mieli jednak za wodza co się zowie mistrza wyrachowanej gry i gwaranta aż 60 procent zdobyczy punktowych Jamesa Hardena, którego takim uczynił nowy szkoleniowiec Mike D'Antoni. Doskonałość modelu Rakiet, jako ekipy z jednym dominującym graczem, zostanie teraz jednak zweryfikowana przez rywali... zbudowanych wedle niemal tego samego pomysłu One Star. Przy okazji niepowstrzymany Brodacz z Houston oraz mistrz potrójnych zdobyczy Russell Westbrook, będą w bezpośrednich pojedynkach mogli udowodnić, kto bardziej zasługuje na miano MVP. Kluczem do powodzenia jednej ze stron będzie więc to, który z koszykarskich superheros otrzyma lepsze wsparcie ze strony kolegów, którzy dotychczas tylko z konieczności byli bohaterami drugiego planu.

CLIPPERS-JAZZ

To frapująca para, bo obie ekipy po sezonie zasadniczym mogą pochwalić się takim samym bilansem zwycięstw i porażek. Nie tylko łącznym, ale też w meczach u siebie, jak i na wyjazdach. A właśnie umiejętność wygrywania w swej hali może mieć decydujące znaczenie w tej serii. Dlatego do ostatniego meczu walczyli o przewagę własnego parkietu Kalifornijczycy. W LA będą mieli okazję w większym stopniu korzystać z ogromnej przewagi doświadczenia z play offs - bo są w szóstym z rzędu, a Jazzmenów nie było na tym etapie walki o prymat od aż 5 lat. Istotnym atutem Clippers jest także fakt, że nie wyeksploatowali się w regular season - ze względu na długie nieobecności spowodowane kontuzjami - ich głodni wielkich sukcesów liderzy Blake Griffin i Chris Paul. Będzie im więc łatwiej radzić sobie z najlepszą obroną ligi, jaką mogą pochwalić się rywale ze stanu Utah. Tym bardziej, że BG i CP-3, mogą liczyć na wsparcie rezerwowych. Bo tak silnej "ławki" Clipps nie mieli bodaj jeszcze nigdy.

Sprawdź najbliższe transmisje NBA

WSCHÓD

CELTICS-BULLS

Dawno się nie zdarzyło - do tego ledwie kilka razy w całej historii, by pierwszą siłą wschodniej połowy NBA został zespół, z taka skromną liczbą wygranych, jak bostończycy i któremu do tego stopnia, w zajęciu tej najwyższej pozycji, pomogłyby inne zespoły. Oddajmy jednak Celtom co należne. Ścigali rywali z Cleveland od wielu tygodni i wyprzedzali ich już w marcu. Mają zespół stworzony na play offs. Uniwersalny, wielopozycyjny, agresywny i świetnie grający atak z obrony. Dysponują też najlepiej punktującym w historii zawodowej koszykówki graczem, o aż tak skromnych warunkach fizycznych, jak Isaiah Thomas. Jeśli ich rywalom z Chicago, którzy rzutem na taśmę zapewnili sobie ostatnią z premiowanych awansem lokatę - stawiając z konieczności na mistrza z Celtami z 2008 roku Rajona Rondo - uda się zastopować (zwłaszcza w czwartych kwartach) niezrównanego mikrocombo z Bostonu, może zdarzyć się pierwszy raz w dziejach, że Bulls wreszcie będą górą w play offs nad Celtics

CAVALIERS-PACERS

Na finiszu sezonu zasadniczego obrońcy tytułu ze stanu Ohio dalecy byli od mistrzowskiej formy. Ale może fakt, że utracili prymat na wschodzie i natknęli się na aż tak wiele turbulencji, stanowił niezbędną dla nich terapię szokową. Cel Kawalerii pozostaje niezmienny: drugie z rzędu mistrzostwo (co w ostatnich 10 latach udało się jednak tylko LA Lakers i Miami Heat) i dopóki mają pokonującego kolejne bariery statystyczne LeBrona, mogą mu zapewnić co najmniej aż siódmy z rzędu finał z jego udziałem. Tym bardziej, że pierwszą przeszkodę na ich drodze są Pacers, którzy potrafili w tym sezonie wygrać tylko raz z Cavaliers - jedynie wtedy, gdy zabrakło LBJ. W trzech pozostałych starciach zespół z Indianapolis nie był w stanie zastopować Jamesa, notującego średnio ponad 32 punkty. Koszykarze z Indy bardzo też pasują mistrzom 2016 względem powolnego rytmu gry. Są też zdecydowanie najgorszą ekipą na wyjazdach, spośród szesnastki uczestników tegorocznego play offs.

RAPTORS-BUCKS

Jedyna kanadyjska drużyna NBA to już marka, nie tylko dlatego, że w drugim z rzędu sezonie Raps potrafili wygrać ponad 50 meczów. Może nawet są mocarniejsi niż w poprzednich, rekordowych dla nich rozgrywkach (gdy dotarli do finału wschodu), gdyż w tylu meczach musieli obyć się bez charyzmatycznego Kyle Lowry'ego. Akcje ekipy z Toronto zwyżkują z trzech powodów: gwiazdorski status osiągnął łowca punktów DeMarre DeRozan, wzmocnili ich świetni defensorzy Serge Ibaka i PJ Tucker, wreszcie godzą atak z obroną równie doskonale, jak w całej lidze jeszcze tylko Warriors i Spurs. Ich rywali z Milwaukee nie należy jednak z miejsca spisywać na straty, bo idealnie spełniają warunki, by być czarnym koniem. Bucks nie wygrali serii w play offs od 16 lat i na dodatek przegrali ich aż siedem kolejnych. Jednak już samo to, jak odrodzili się jako zespół po stracie Jabariego Parkera - zapewniając sobie aż 6. lokatę, oraz jak eksplodował talent Giannisa Antetokounmpo, musi wzbudzać respekt.

WIZARDS-HAWKS

Najważniejsze jest, by po najlepszym w 20-leciu pod nazwą Czarodziejów sezonie, drużynie ze stolicy USA nadal dopisywało zdrowie oraz by w play offs młodzi liderzy mieli równie doskonałą synergię ataku i obrony, jak w rewelacyjnych dla nich styczniu i lutym. Jeśli Wizz znów będą potrafili czarować jak wtedy, ich morderczo podkoszowy basket szybkościowy może sprawić, że mogą być rewelacją także play offs. Konkurenci z Atlanty stanowią dla nich wprost idealne wyzwanie. Nawet o charakterze doskonalącym i mobilizującym. Hawks są bowiem niemal zaprzeczenie stylu gry zespołu z Waszyngtonu. To spece od gry kontrolowanej, przemyślanej, wyrachowanej. Istni Spurs konferencji wschodniej. Na szczęście dla Wizards, pozbawieni 3-punktowej broni. Jednak równie niezłomni, a może nawet lepsi w odrabianiu strat. Ta seria, to też szczególna okazja, by imponująco stabilny przez minionych omal 6 miesięcy Marcin Gortat wyszedł z cienia swego Big Brothera - Dwighta Howarda.

Sprawdź najbliższe transmisje NBA

POLECANE

 

Skróty meczów Premier League

ZOBACZ WSZYSTKIE BRAMKI
 

LaLiga Santander

MECZE W CANAL+
 

Królowie remisów

NAHORNY O ARSENALU
 

Bez Fabiańskiego ani rusz

NAHORNY O WEST HAMIE
 

Bez wygranej w 2020 roku

NAHORNY O BRIGHTON
 

Fatum drugiej połowy

NAHORNY O BOURNEMOUTH
 

Zobacz fragmenty Ligi+ Extra

PROGRAM PROWADZĄ ANDRZEJ TWAROWSKI I KRZYSZTOF MARCINIAK