CO NOWEGO?

07.04.2016, Tomasz Lipiński
Gadka Trapka
Z wysokości kanapy lub fotela nasze komentarze do oglądanego meczu są mniej więcej podobne. Pełne emocji. Sporo w nich podpowiedzi: - Podaj, - Strzelaj, - Wybij, - Ostrzej, - Teraz, teraz, - Na co czekasz… Nieuniknione są onomatopeje, chrząknięcia, parsknięcia, mlaśnięcia, westchnienia, dzikie okrzyki. Musi też być krytyka: - Co on robi, - Grają jak panienki, - Tak dłużej nie można, - Do zmiany, - Po co on go powołuje, - Za co mu tyle płacą. I wszystko unurzane w sosie przekleństw. Wiadomo, jak to w emocjach, my kibice nie panujemy nad słownictwem. Zresztą u siebie na kanapie wszystko wolno, no bo kto nam zabroni?

A teraz z kanapy przenieśmy się do telewizji i nasz komentarz wypuśćmy na antenę. Można? Wypada? Co komu szkodzi? Przed takim dylematem włoską opinię publiczną postawił Giovanni Trapattoni. Po meczu Niemcy – Włochy prasowa dogrywka w równym stopniu dotyczyła szukania po części winnych i po części alibi dla porażki, co analizy pracy Trapa.

Od września można go spotkać w programie „Domenica Sportiva” na kanale RAI 2 i usłyszeć podczas meczów reprezentacji Włoch. Raczej komentarzem jego kwestii nazwać nie można. Bo też analiz, wyważonych ocen, prób wyjaśnienia skomplikowanych sytuacji boiskowych, wyciągania wniosków od niego nie usłyszymy. Będą za to czyste i naturalne emocje. Kiedy zakończyła się minuta ciszy poświęcona Johanowi Cruyffowi, to Trapowi nie udało się ukryć wzruszenia, a w czasie meczu podpowiadał, z zadowoleniem mruczał (rzadziej), lub z niezadowoleniem chrząkał. Wydawał bardziej dźwięki niż słowa. To jeszcze by uszło, gdyby nie posunął się do przekleństw. Na gruby błąd Okaki, Trap zareagował grubym słowem na k. Posłał w eter kurwę, która zaczęła żyć własnym życiem. Zresztą grubiaństwa, choć może trochę mniejszego kalibru, zdarzały mu się już wcześniej, bo jak wspomniałem w publicznych mediach pracuje od września.

Odbiorcy nawet nie byli podzieleni. Większość stanęła po stronie trenera. Że swój chłop, że taki zawsze był, że za tę wyrazistość i spontaniczność wszyscy tak go lubią (choć równocześnie traktują z przymrużeniem oka). Że Trapowi wolno więcej. A poza tym wiedziały gały co brały, więc szefowie RAI nie mogę teraz narzekać. Trap na lawinę komentarzy do jego „komentarza”, odpowiedział po swojemu, czyli kolejnym bon motem: - Opinie są jak jaja, każdy ma swoje. A w ogóle wisi mu to, czy będzie dalej pracował w telewizji. On nie musi. Ma inne propozycje i pomysły na dalsze życie. On 77-letni właśnie zgłosił gotowość do przejęcia kadry po Antonio Conte.

Jednak władze „Raju” chcą być święte i nieobliczalnego trenera zdjąć z fonii. W studiu, jeśli będzie chciał, może dalej może występować i do takiej roli szykować się na Euro, ale z komentowaniem koniec. Być może zastąpi go Fabio Capello – już sprawdzony i rzeczywiście świetny w tej roli.

Na mnie jedno czy drugie przekleństwo Trapa nie zrobiło dużego wrażenia i nie dlatego usunąłby go z komentatorskiego stołka. Po prostu kiepsko nadaje się do tej roli. Kiedy słucham trenera, eksperta, byłego piłkarza, to chciałbym usłyszeć coś więcej niż echo mojego głosu odbijającego od kanapy.
Komentarze (0)

SPRAWDŹ TEŻ

14.11.2016, Rafał Nahorny
Komentarze (0)
09.11.2016, Marcin Rosłoń
Komentarze (0)
21.10.2016, Rafał Nahorny
Komentarze (0)
20.10.2016, Marcin Rosłoń
Komentarze (0)
01.09.2016, Rafał Nahorny
Komentarze (0)
31.08.2016, Tomasz Lipiński
Komentarze (0)